Moje Serwy – sobota 7 sierpnia 2010


Drugi (formalny) dzień festiwalu obfitował w same fajerwerki: i te prawdziwe i te rozumiane metaforycznie. Jako, że bez gminy Płaska i wielu innym ludziom z tego regionu Festiwal Rock Szanty Serwy nie byłby możliwy, również i w tym roku odbył się festyn ludowy. Można tam było baaardzo dobrze zjeść (ach te kartacze, ach te ogóreczki małosolne…), podziwiać stoiska z różnymi formami rękodzieła, i spędzić miło czas na grach i zabawach dla najmłodszych rockszantowców. Nie uczestniczyłam w całym festynie, gdyż ciągnęło mnie śliczne jezioro, słoneczna pogoda, pływanie i pogawędki ze znajomymi i przyjaciółmi.

Muzycznie sobota rozpoczęła się rozdaniem nagród za konkurs.

Zdobywcy Nagrody Publiczności – ‘MOLLY MALONE’S’ niestety nie zagrali – gonił ich czas, ponieważ grali regularny koncert w Giżycku. Żałowałam, lecz z drugiej strony bardzo mi się spodobała ich postawa: nie chcieli zawieść swoich fanów z Giżycka i to im się chwali :)

Molly Malone's w konkursie dnia poprzedniego. Fot. Magda Królik

‘PHONO FABER’ - zwycięzca tegorocznego konkursu otrzymał m.in. 10 godzin nagrań w białostockim studio nagraniowym. Myślę, że bez najmniejszego problemu wykorzystają do imentu ten czas. Liczę na to, że zaowocuje to może jakąś pierwszą płytką.

Laureaci konkursu - Phono Faber. Fot. Magda Królik

‘THE BUMPERS’ kapela z Białegostoku – nigdy ich na żywo nie słyszałam, ale podobali mi się. Nie jest to do końca ‘moja linia’, ale lubię folk. Ktoś mi powiedział, że oni nader rzadko występują, więc można powiedzieć, że miałam szczęście. Posłuchałam ich sobie z przyjemnością, choć bez porywu w sercu.

The Bumpers. Fot. Magda Królik

Ten poryw nastąpił dopiero podczas koncertu laureata tegorocznego konkursu serskiego – czyli ‘PHONO FABER’. Aaach!! Cóż to był za fantastyczny koncert! Już pisałam o tym na naszym forum – po prostu czysty dynamit.

Czterech z pięciu Phono Faber. Fot. Magda Królik

Czterech z pięciu Phono Faber. Fot. Magda Królik

Trójmiejsko-warszawska (wokalista Tomasz ‘Gr0m’ Paciorek jest warszawiakiem, pozostali, czyli Dominik ‘Muzir’ Haczewski, Adam ‘Toffik’ Wołoszczuk, Jacek ‘Skrzydło’ Skrzydlak i Łukasz ‘Długi’ Grzelecki są z Trójmiasta) formacja dała jeden z lepszych swoich koncertów, a wierzcie mi, że na kilku już byłam.

Publiczność na koncercie Phono Faber. Fot. Magda Królik

Wszystko grało, porwali publiczność swoim ciężkim, a przecież jednocześnie jakże melodyjnym brzmieniem. ‘Victory’, Eilean Mor’, ‘Pressgang’ w nowym aranżu, to tylko parę fantastycznych kawałków, które zagrali. Soczysty, przepiękny wokal ‘Gr0ma’ wspaniale współgrał z basem ‘Toffika’, wtórowała im w solówkach gitara ‘Muzira’, perkusja ‘Skrzydła’ nadawała temu piękne ramy, a druga gitara elektryczna – ‘Długiego’ brzmiała tak, jakby od zawsze była w tym składzie. Smaczków dodawał obsługiwany przez Toffika sampler marki Roland – ‘szósty członek zespołu’. To JEST zespół – bez dwóch zdań!

Jacek Skrzydlak - Phono Faber. Fot. Magda Królik

Gdzieś w międzyczasie wpadał na scenę również szef festiwalu, czyli Grzegorz Łapczyński, podając różne ciekawe informacje, w tym dwie, bardzo dla nas z portalu rockszanty.pl istotne. Otóż okazało się, że zainteresowanie portalem było ‘dość duże’ ;) W piątek mieliśmy aż 12.500 (!!!) wejść, co spowodowało…padnięcie serwera :) Na szczęście krótkotrwałe, dzięki czuwającemu Rafałowi ‘Eustachemu’ Turskiemu, który telefonicznie, będąc samemu na festiwalu, doprowadził do ponownego postawienia portalu, uff! W innym wejściu Grześka wszyscy obecni poznali ‘Eustachego’ oraz Antka Stalicha – czyli dwa filary portalu i forum www.rockszanty.pl, jako że Grzegorz wywołał ich na scenę :)

Założyciele Portalu i Forum RockSzanty.pl: Łapczyński, Turski, Stalich. Fot. Magda Królik

Po oszałamiającym koncercie ‘Phoniaków’, jak pieszczotliwie fani nazywają ‘PHONO FABER’, na scenie pojawił się legendarny zespół ‘CZTERY REFY’. Uważam, iż pomysł Grzegorza, aby co roku, jako gwiazdę zapraszać na Serwy formacje ze środowisko szantowego/piosenki żeglarskiej, jest nader udany. Tak właśnie tworzy się coś ponad idiotycznymi podziałami i oby tak dalej. W międzyczasie na serskim placu było już mnóstwo narodu – wg szacunkowych danych policji w sobotę było ich między 9.000 a 10.000!! To są liczby, które się nie mieszczą w głowie, ale tak było!

Cztery Refy i Grzegorz Łapczyński/ Fot. Magda Królik

Klasycy szanty — zespół ‘CZTERY REFY’, który pojawił się na specjalne zaproszenie jako jedyna formacja nie posiadająca zestawu perkusyjnego w instrumentarium — porwali i rozgrzali publiczność do czerwoności: ludzie śpiewali, tańczyli i się zwyczajnie cieszyli, mogąc uczestniczyć w tym wspaniałym, a równocześnie niezwykłym jak na rockowy festiwal spektaklu muzycznym. Mnie najbardziej przypadło do gustu wykonanie szanty ‘John Damaray’ – bardzo piękna rzecz. W dodatku zakręciła mi się ‘wspomnieniowa łezka w oku’, gdyż przypomniałam sobie ubiegłoroczny koncert w gdańskim klubie ‘Zejman’, kiedy to między innymi tę właśnie pieśń wykonali Pat Sheridan, Jim Mageean i John Collins. I był to ostatni taki koncert – następnego dnia John odszedł na wieczną wachtę..

Cztery Refy na Rock Szanty Serwy 2010. Fot. Magda Królik

‘CZTERY REFY’ żegnano burzliwymi oklaskami, równie burzliwymi powitani zostali ‘ZEJMAN &GARKUMPEL’, warszawski zespół, który w tym roku obchodzi 25lecie działalności artystycznej – gratulacje! No, tu już publika rozhulała się kompletnie, a w powietrzu emanowała czysta radość życia, z muzyki i całą tę wspaniałą atmosferę czuło się w powietrzu :)

Tłumy na Serwach. Fot. Magda Królik

‘Koval’, czyli lider kapeli, Mirek Kowalewski swoim zwyczajem – zespół jest znany z tego, że często daje koncerty dla najmłodszych – nie odmówił sobie tej przyjemności i tutaj: raz-dwa-trzy i na scenie pojawiła się piątka maluchów, które pośpiewały sobie wraz z ‘ZEJMANEM & GARKUMPLEM’.

Zejman & Garkumpel. Fot. Magda Królik

Tu mała dygresja: po moim powrocie z Serw okazało się, że jedna z tych osóbek, to latorośl mojego kolegi z Augustowa – i tak się dowiedziałam, że jest on fanem tej muzyki :) W pewnym momencie na scenie pojawił się Darek Adamczyk ze ‘STREFY MOCNYCH WIATRÓW’, która miała grać jako następna i… pograł troszkę ‘gościnnie ;) To właśnie jest fajne w Rock Szanty Festiwalu Serwy: tu się może wszystko zdarzyć, po prostu!

Zejman & Garkumpel & Darek Adamczyk (SMW). Fot. Magda Królik

Koval i roześmiana Monika w rożku zdjęcia ;-) Fot. Magda Królik

Wydarzenie goniło wydarzenie: kolejnym mocnym akcentem było uczczenie minutą ciszy zmarłego 1 maja tego roku Michała ‘Lucjusza’ Kowalczyka, nestora piosenki mokrej, prekursora również muzyki rock-szantowej, twórcy między innymi takich znanych utworów, jak ‘Gruby’ czy ‘Biała Sukienka’. I właśnie ten utwór brzmiał, gdy na scenie, na krześle udrapowanym czarnym materiałem pojawiła się gitara, oświetlona jednym spotem, na telebimie zaś pojawił się ‘Lucjusz’. To niesamowite, jaka cisza zapadła wśród tej prawie 10-tysięcznej rzeszy ludzi, oddających w ten sposób hołd niezwykłemu człowiekowi. To były bardzo emocjonalne, wzruszające chwile; widziałam niejedna łzę, kręcącą się w oku. Piękny klimat i wspaniały, nader dramatyczny pomysł.

Lucjusz symbolicznie. Fot. Rafał Turski

Na scenę wchodzi Janusz ‘Yanina’ Iwański, od chyba 3 lat przewodniczący konkursu serskiego. Jest już tradycją, że ‘Yanina’ wykonuje na Serwach swój minirecital. Tym razem przygotował kilka piosenek Krzysztofa Klenczona – kolejnej legendy tej sceny muzycznej. Na szczęście (dla mnie ;) ) na koniec zaśpiewał również moją ulubioną piosenkę własnego autorstwa pt ‘Wielkie podzielenie’. Na tej muzyce się m.in. wychowałam, zatem znów wspomnienia..

‘Bierz, co chcesz, wielkie podzielenie
Kochaj, kochaj, szalenie, szalenie…’

Yanina in concert. Fot. Magda Królik

A potem… feeria barw, którą rozbłysło wieczorne, sobotnie niebo nad Serwami, zapierała dech w piersiach!

Fajerwerki nad Serwami. Fot. Janusz Szymański

Fantastyczny, chyba 15-minutowy, jak nie dłużej, pokaz zimnych ogni nastroił fanów na kolejne wydarzenie tego wieczoru… Na scenę wyszła ‘STREFA MOCNYCH WIATRÓW’ warszawska formacja (w składzie Dariusz ‘Grzywa’ Wołosewicz-gitara, śpiew, Darek Adamczyk – gitara, Adam Zalewski – gitara basowa i Arkadiusz Adamczyk – perkusja), będąca niekwestionowanym królem rocka marynistycznego.

Adam Zalewski i Darek Grzywa Wołosewicz - SMW. Fot. Magda Królik

Niezwykle płodny (wydali już 2 płyty studyjne i 1 ‘live’ową’), istniejący już od ponad 6 lat zespół ma rzesze fanów w całej Polsce, co było również widać i podczas tego koncertu. Grają energetyczną, pełną emocji muzykę ze świetnymi tekstami wokalisty, Darka ‘Grzywy’ Wołosewicza. To, co prezentują na scenie, to absolutne zawodowstwo. Mogłabym tak jeszcze pisać i pisać, ponieważ jestem ich zagorzałą fanką..;) Usłyszeliśmy m.in. ‘Robinsona Crusoe’, ‘Jestem nikim’, ‘Królów mórz’ i wiele innych utworów.

Grzywa. Fot. Magda Królik

Arek Adamczyk - SMW. Fot. Magda Królik

Na koniec występu Strefy nastąpiło kolejne wydarzenie, które – jestem tego pewna – przejdzie do historii środowiska rock-szantowego i szantowego. Był to absolutnie spontaniczny gest. ‘Grzywa’ powiedział, że ma takie marzenie: chciałby zagrać na scenie ‘Pożegnanie Liverpoolu’ razem, ‘CZTERY REFY’ i ‘STREFA MOCNYCH WIATRÓW’, więc jeśli ‘CZTERY REFY’ jeszcze są, zaprasza ich na scenę. I na to wezwanie odpowiedziała Iza Puklewicz oraz Maciej Łuczak z ‘CZTERECH REFÓW’. Nieczęsto się zdarza, bym uczestniczyła w tworzeniu się historii, a to był właśnie taki moment. Trzeba było słyszeć reakcję zachwyconej publiczności, te oklaski, te piski! I było to jedno z najfajniejszych wykonań tej szanty ceremonialnej – byłam zachwycona wspaniałym, blues’owym głosem Izy oraz tym, ze Maciej dał czadu rockowo, że o rany :)

Pożegnanie Liverpoolu: SMW oraz Iza Puklewicz i Maciek Łuczak (Cztery Refy). Fot. Rafał Turski

Strefa Mocnych Wiatrów w ruchu. Fot. Magda Królik

I już można się było cieszyć na zespół ‘MIETEK FOLK’ z Bartoszyc, przez fanów nazywany ‘Mietki’ :) W charakterystycznych strojach scenicznych, korsarskich, jak bym je nazwała, przyciągają zawsze tłumy. Są autorami tak znanych ‘przebojów’ sceny rock-szantowej, jak ‘Jolly Roger’, ‘Złoto dla zuchwałych’ czy ‘Pieśń o pannie’.

Mietek Folk. Fot. Magda Królik

No i tu nastąpił zgrzyt…pogoda nam się zbiesiła i zaczęło lać, jak z cebra. Ale to nie powstrzymało nikogo: publiczność szalała pod sceną, tańcząc w deszczu, a ‘Mietki’ grały, aż iskry szły… Niestety.. burza przybrała na sile, a deszcz zacinał na scenę coraz mocniej. Grzegorz Łapczyński podjął – zapewne z ciężkim sercem – jednakże jedyną możliwą decyzję: ze względu na bezpieczeństwo ludzi, a także sprzętu przerywamy koncert :(

Mógł być drugi Woodstock ;-) Fot. Magda Królik

Wszyscy mieliśmy nadzieję, ze nawałnica szybko minie, na scenę ponownie wyjdą ‘Mietki’, a po nich – długo przeze mnie oczekiwany zespół ‘MORŻE BYĆ’ z Łańcuta. Tak się na nich cieszyłam, jako że ostatnimi czasy wiecznie się mijaliśmy – gdy koncertowali w Warszawie, ja akurat byłam poza.. No pech! Niestety, pogoda uniemożliwiła wznowienie koncertu. I tak zakończył się drugi dzień Rock Szanty Festiwal Serwy 2010.

No to co że deszcz? (Antek Stalich - RockSzanty.pl). Foto. Jolanta Dzika Larm

Ale…miałam to szczęście, że uczestniczyłam w backstage’owym, nieformalnym mini koncercie Tomasza ‘Ignaca’ Orzechowskiego, wokalisty ‘MORŻE BYĆ’. Siedzieliśmy w kilkanaście osób na tyłach sceny, pod zadaszeniem, czekając aż ta diabelska burza minie, gdy przyszedł ‘Ignac’ wyjął gitarę i zaczął grać. Ach, jak on grał i śpiewał! ‘Ignac’ śpiewa autorskie kompozycje, o miłości, smutne, czasem melancholijne, ale przepiękne. Dla mnie obok Darka ‘Grzywy’ Wołosewicza ze ‘STREFY MOCNYCH WIATRÓW’ jest najlepszym tekściarzem tego środowiska. W pewnym momencie dosiadł się również ‘Grzywa’, dostał drugą gitarę i wspaniale uzupełniał brzmienie gitary i głosu ‘Ignaca’. Jedno z niezapomnianych przeżyć na tegorocznych Serwach – jak dla mnie :)

Tomek Ignac Orzechowski zamiast występu Morże Być. Fot. Jola Dzika Larm

Powrót do artykułu głównego

Podziel się na:
  • Digg
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Śledzik
  • Blip
  • Blogger.com
  • co-robie
  • Flaker
  • Forumowisko
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Buzz
  • Grono.net
  • Gwar
  • Kciuk.pl
  • LinkedIn
  • MySpace
  • Twitter
  • Wykop

O autorze

Jazza Jazza, Katarzyna Guzy - z wykształcenia germanistka, z zawodu logistyk. Miłośniczka jazzu, koneser muzyki, miłośniczka literatury. Dawniej administrator Polchat.pl