Wstawiając kilkanaście dni temu informację o mokro-muzycznej (i nie tylko) imprezie w Kopalinie (gmina Choczewo) na Kaszubach, nie spodziewałam się nawet, że obfitować będzie w tak wiele ciekawostek i atrakcji, a także wydarzeń (nie koniecznie tylko pozytywnych).
Wrażenie robi fakt organizacji tak dużego przedsięwzięcia, w tak krótkim czasie. Kilka osób w ciągu niespełna miesiąca przygotowało mega imprezę pt. „Dni Gminy Choczewo”.
Organizatorami był Urząd Gminy Choczewo i Stowarzyszenie „STEK”, a sponsorami firma „Windcom” i PGE Elektrownie Jądrowe. Sp. z o.o.

od lewej: z-ca wójta UG Choczewo Mariusz Pardus, wójt UG: Wiesław Gębka i Leszek Szymański - przedstawiciel Windcom
Boisko w Kopalinie kojarzyło mi się raczej z jakimś niewielkim boiskiem do piłki nożnej, jakie można spotkać na osiedlach. Natomiast to „boisko” przerosło moje najśmielsze oczekiwania!
Duży teren – a na nim wielka, dobrze oświetlona i nagłośniona scena. Namiot dla artystów i prowadzącego tuż przy scenie, spełniał wszelkie oczekiwania – można było się w nim przygotować do występu, przebrać, poćwiczyć, zostawić sprzęt, czy wreszcie spokojnie zjeść obiad.
Były stoiska z różnymi smakołykami – od waty cukrowej, po chleb ze smalcem
Były zorganizowane konkursy z nagrodami, atrakcje zarówno dla najmłodszych jak i tych starszych.
Była ochrona, straż i opieka medyczna. Jednym słowem – naprawdę dobrze przygotowana impreza. A jak do tego dodamy prowadzenie całości przez Tomka „Emeryta” Lenarda, to pełnia satysfakcji gwarantowana!

Restauracja "Szlacheckie Gniazdo" częstowała pysznym chlebem ze smalcem, polecam ich odwiedzić, są na Ulicy Bursztynowej 63 w Kopalinie
Program podzielony był na dwa dni – piątek i sobotę.
PIĄTEK
zaczął się spokojnie, od występu Zejmana i Garkumpla (www.zejman.com.pl) – czyli Mirka „Kovala” Kowalewskiego z programem dla dzieci. Ja nie wiem, jak ten człowiek to robi, ale rzeczywiście pod sceną i na scenie „się działo”
Dzieciaki dawały się wyciągać do zabaw na scenie bez kłopotu. Reszta, wywijała pod sceną, dając tym samym sporo radości dorosłym.
Krótki odpoczynek – gdzie w tzw. międzyczasie „Emeryt” zarządził konkursy i zabawy – i na scenę znów wyszedł Zejman, tym razem z programem „dorosłym”, co absolutnie nie przeszkadzało nawet tym najmniejszym świetnie bawić się pod sceną.
No a później… no a później wystąpił jeden z moich faworytów – zespół Mordewind (www.mordewind.pl), który gra muzykę folk-rockową. Z wielką niecierpliwością czekałam na ich występ i nie zawiodłam się absolutnie w oczekiwaniach. Mało tego – to, co działo się na scenie i JAK brzmiało – przerosło moje oczekiwania co najmniej dwukrotnie
Chłopaki oprócz świetnej, pełnej dynamiki gry, sami wykazywali się dużym zapasem energii, takim małym swoistym ADHD, które spotkało się z ogromną aprobatą publiczności!







SOBOTA
przywitała nas dosyć ciepłym, lecz niestety deszczowym porankiem. Pierwszy koncert zaczął zespół Fucus muzyką bretońsko-irlandzką (http://fucus.art.pl) tuż po godzinie 14.00. Bardzo byłam ciekawa jak zagrają, bo widziałam i słyszałam ich na scenie po raz pierwszy. Cenzor ze mnie czy znawca żaden, ale z czystym sumieniem mogę napisać, że mi się podobało. I chyba nie tylko mi, ponieważ mimo siąpiącego deszczu, pod sceną kilka – a później kilkanaście osób, bawiło się całkiem przyzwoicie
Trochę liczyłam na to, że piękna muzyka jaką było słychać nad Kopalinem, rozgoni chmury i da nam „żyć”. I chyba trochę miałam racji, bo ok. 16.00 padać przestało.
Po Fucusie, który przetarł niebo, na scenę wyszła grupa Formacja z Gdańska (http://formacja.info/formacja/zespol/). Ten zespół nieco już znałam, wiedziałam więc czego się spodziewać. Chłopaki mnie nie zawiedli, dali całkiem fajny koncert – może bez jakiegoś wielkiego „wow”, ale że tak powiem całkiem miło się ich słuchało.
Po występie Formacji mieliśmy atrakcję w postaci pokazów motocrossowych. Dwóch młodych ludzi pokazywało nam, że motorem można latać
Widzieliśmy też pokaz udzielania pierwszej pomocy w wypadku samochodowym.
Między koncertami, organizatorzy i sponsorzy rozdawali nagrody.
A na scenie już ustawiała się Kapela Drewutnia (http://www.kapeladrewutnia.pl) z Lublina. Mają w repertuarze zarówno utwory łemkowskie, ukraińskie, rusnackie, jak i pieśni z Ziemi Lubelskiej, Śląskiej czy Małopolski.
Używają dość oryginalnych instrumentów, jak chociażby „suka biłgorajska”, czy „bęben huculski”:
I szczerze, najszczerzej w świecie muszę napisać, że byli dla mnie pełnym zaskoczeniem, szokiem niemal, zachwytem w czystej postaci! Osiem osób na scenie – w tym większość niewidomych lub niedowidzących – plus trójka (a nawet czwórka) małych dzieci, które chwilami grały na scenie razem z dorosłymi. Były momenty, że zamiast robić zdjęcia, stałam jak zaczarowana kręcąc z niedowierzaniem głową
Jak tak popatrzyłam po ludziach, to nie tylko ja byłam oczarowana – moje odczucia podzielało co najmniej pół Kopalina.
Na początku artykułu napisałam, że wydarzenia tej imprezy, to nie tylko wydarzenia pozytywne.
Szczerze mówiąc, to motorem napędowym, jeśli chodzi o moją obecność na Kaszubach była Strefa Mocnych Wiatrów (www.strefamocnychwiatrow.pl ) – kapela grająca cięższą odmianę rocka marynistycznego, która z powodu wypadku samochodowego pod Giżyckiem, nie była w stanie dojechać na żaden z planowanych w ten weekend koncertów.
Na szczęście nic tragicznego się nie stało, jeden z członków zespołu jest mocniej poszkodowany, ale już pomalutku dochodzi do siebie, mam więc nadzieję, że niebawem znów będzie można ich zobaczyć i usłyszeć na scenie
A już szczególnie żywię nadzieję, że uda im się zagrać na „Dniach Choczewa” w przyszłym roku, bo trochę ludzi tam na nich czekało i wyrażało wielki żal, że chłopaki nie dojechali, ale także wielką troskę o ich stan zdrowia.
Podsumowując: miejsce bardzo fajne na tego typu imprezy. Ludzie bardzo przychylni i serdeczni, z uśmiechem nie schodzącym z twarzy. Nawet wtedy, kiedy takie roztrzepane „rude coś” latało z aparatem i pstrykało wszystko i wszystkich







Dziękuję wszystkim – organizatorom, sponsorom, ochronie, dorosłym, dzieciom i zwierzętom za miłe przyjęcie i cudowną atmosferę, jaka mnie spotkała w Kopalinie.
Dziękuję też Radkowi Grabińskiemu, za użyczenie kilku zdjęć i za pomoc w zidentyfikowaniu kilku ważnych spraw, które wniosły nieco do mojego artykułu.
To co? Do zobaczenia w Kopalinie za rok?? W tym miejscu można się zakochać
Zdjęcia: Jolanta „Dzika” Larm



















































Dzikens – super fotki i fajny tekst – to prawda: nabiera sie ochoty na te impreze
mam nadzieje, ze za rok uda mi sie rowniez dojechac – widac po Twoim artykule, ze warto!
No to jest nas Błażej już dwoje
Super, rewelka
Zrobiłaś mi niezwykłą ochotę, by wybrać się tam za rok!