XIX SZANTY W GIŻYCKU 2011 – Jak to było.

Podchodząc do tego tematu trzeba było naprawdę mocno się zastanowić jak ująć w ramy artykułu wszystko to co działo się przez dwa dni w czasie XIX Festiwalu Piosenki Żeglarskiej i Morskiej „Szanty w Giżycku”. Tak więc ten artykuł został podzielony na trzy części z których każda będzie opisywała inne aspekty imprezy.

Część pierwsza dotyczyć będzie konkursu, przygotowań i werdyktu Jury.

Część druga zajmie się koncertem i artystami.

Część trzecia organizacją imprezy i aspektami technicznymi.

Wydaje mi się że gdy przeczytacie całość zrozumiecie skąd taki podział i dla czego właśnie trzeba było tak to napisać. A póki co zapraszam do zapoznania się z treścią zapisanych wydarzeń.

Część pierwsza – konkurs.

W tym roku komisja konkursowa zakwalifikowała sześć podmiotów do udziału w przesłuchaniu konkursowym. Celowo nie napisałem „zespołów” gdyż wystąpił również jeden solista. A zakwalifikowani to:

Shantażyści
oJ taM
Przylądek Dobrych Dni
Trzy Maszty
Stara Wiara
Jacek ‘Zielik’ Zieliński

Według wszelkiej oficjalnej informacji przegląd zespołów konkursowych miał odbyć się w tawernie Czarna Perła w Giżycku o godzinie 15. Jednak każdy kto chciał w tym wydarzeniu uczestniczyć został niekoniecznie miło zaskoczony gdyż w Czarnej Perle zastać można było jedynie miłe panie z obsługi które informowały że przegląd jednak odbędzie się w Twierdzy Boyen o godzinie „chyba 15.30”. Nie można jednak za bardzo narzekać ponieważ przegląd rozpoczął się o 19.30 w Twierdzy, niestety wstęp już był biletowany.

Jako pierwszy Jury i publiczności zaprezentował się Jacek „Zielik” Zieliński przedstawiając twórczość swoją i własne aranżacje znanych utworów.

Drugim zespołem byli Shantażyści, zespół a cappella  z Opola wzorujący się na starszych zespołach z regionu. Nagradzani wcześniej na innych konkursach w Giżycku zaprezentowali twórczość swoja jak również znaną z repertuaru innych zespołów. W czasie swojego występu mieli jednak pewne problemy ze strojeniem głosu.

Trzecim z rzędu zespołem grającym w konkursie była Stara Wiara, tutaj jednak nastąpiło spore zaskoczenie gdyż skład zespołu niekoniecznie odpowiadał znanemu mi dotychczas i tym sposobem zespół choć ma duży potencjał nie do końca zgrywał się na scenie.

Kolejny, czwarty już zespół to oJ taM czyli skrzypce, gitara, gitara i skrzypce oraz powalające głosy. Tym razem bez klawiszy nie mniej jednak bardzo miłe i przyjemne brzmienie (prawie – bo niestety pojawiły się pewne problemy, ale o tym w części trzeciej). Kontakt jednak zespół złapał i kiedy dziewczyny ze sceny mówiły „oj” z amfiteatru słyszeć można było gromkie „tam”… oj tam oj tam… idziemy dalej.

Im później tym mocniej, piąty zespół zagrał już całkiem mocno a były to Trzy Maszty z Torunia. Dwie gitary, bas i perkusja nie mogły przejść bez echa i mimo iż nie wszystko było dobrze słychać to utwory brzmiały całkiem miło zwłaszcza dla miłośników bliskiego nam mocniejszego brzmienia. Wyrazem uznania i szacunku była aranżacja utworu  zespołu Mordewind  Ave Virgo Maria.

Ostatnim zespołem konkursowym a zarazem najbardziej rozbudowanym był zespół Przylądek Dobrych Dni. Instrumentalnie wyglądało to tak: dwie gitary, bas, skrzypce, mandolina/ harmonijki oraz perkusja. Niestety tak rozbudowany skład przysporzył wiele trudności technikom przez co zespół nie brzmiał i nie wyglądał jak powinien a szkoda.

Przegląd konkursowy się zakończył i Jury przystąpiło do obrad, czekało ich trudne zadanie z racji pewnych błędów zespołów i preferowanych gatunków muzycznych.

I tym sposobem wyróżnienie (no bo za mocne ogólnie) za utwór „Nieprzebyta Zatoka” zdobył zespół Przylądek Dobrych Dni z Warszawy. Trzecie miejsce, „i tu troszkę szczere stwierdzenie jurorów, jurorzy nie ą miłośnikami stylu reprezentowanego przez zespół” zdobył zespół Trzy Maszty z Torunia. Eliminując niestety widoczne błędy i zespoły grające w innym „stylu” pozostały już tylko na drugim miejscu „za świetną aranżacje utworów oraz teksty piosenek autorskich” zespół oJ taM z Częstochowy i uwaga na pierwszym miejscu znalazł się Jacek ‘Zielik’ Zieliński ze Szczecina  „za piękne teksty i ciekawą interpretacje autorskich tekstów piosenek”. Warto zaznaczyć że wszystkie cytaty w imieniu Jury wygłosił Jerzy Porębski.

Jeżeli chodzi jeszcze o ciekawe wydarzenia związane z konkursem to na kolejne wyróżnienie zasługuje zespół Przylądek Dobrych Dni który swoją nagrodę rzeczową w postaci jednodniowego rejsu ze sternikiem jachtem Delphia Nautica 1000 oraz dodatkowo koszulkę zespołową przekazał na rzecz Giżyckiego Centrum Kultury z przeznaczeniem dla dzieci przebywających na koloniach lub innego rodzaju zajęciach letnich.

 

Po zakończeniu części konkursowej gdzie grano „szanty, które niesłusznie nazywają się szantami” nadeszła część koncertowa.

 

Część druga – koncert

Tutaj nie ma już się za bardzo co rozpisywać, więcej miejsca zajmie punkt trzeci jednak warto zaznaczyć że koncerty porywały publiczność. Pierwszego dnia po przeglądzie konkursowym zagrał jeszcze Jerzy Porębski, Andrzej Korycki i Dominika Żukowska (na tych koncertach nie byłem z racji zamiłowania do odmiennych stylów muzycznych) , EKT Gdynia oraz finiszował od zawsze związany z Giżyckiem zespół ODN. Koncert zakończył się około godziny drugiej nad ranem, ale spokojnie mogli by grać jeszcze ze dwie godziny a i tak zabawa była by przednia.

Sobotni koncert raczej bliższy był zwolennikom tradycyjnego brzmienia i tuż po koncercie zespołów nagrodzonych (każdy nagrodzony zagrał jeden utwór) zagrali Banana Boat, Ryczące Dwudziestki, Mechanicy Szanty i Atlantyda a koncert oraz cały festiwal zamykał zespół Mietek Folk. Koncert podobnie jak dnia poprzedniego zakończył się planowo w okolicach godziny drugiej i tak jak dnia poprzedniego ludzie chętnie usłyszeli by jeszcze kilka utworów.

Mimo wszystkich nieporozumień i niezadowolonych gustów bardzo cieszy mnie fakt iż na imprezy szantowe coraz częściej są zapraszane zespoły grające mocniej i bardziej na rockowo. Świadczy to tylko o tym że istnieje na rynku potrzeba takiego nurtu i ludziom się to podoba, wcale nie mniej niż inne nurty bardziej lub mniej tradycyjne. Tak więc dziękuje organizatorom za taki układ i polecam wiele innych  dobrych zespołów na następne lata. Takie kapele można znaleźć np. na naszej stronie w zakładce „kapele”.

 

Część trzecia – organizacja imprezy i aspekty techniczne.

No i tutaj niestety nie będzie tak miło jak do tej pory. Ta część musiała powstać z racji tragicznych wpadek które miały miejsce w trakcie koncertów.

Sprawa pierwsza to przeniesienie miejsca i czasu przesłuchania konkursowego oraz pobieranie za to opłaty. To jest uwaga do organizatora i chociaż wiem że zmiana nastąpiła w ostatnim momencie to można było chociaż dokleić kartkę na plakacie ze sprostowaniem. Jest to jednak wpadka na tyle mało znaczna że można przymknąć oko. To co działo się później miało większy wpływ na ogólny wizerunek imprezy.

Zacznijmy więc od początku

–        mocno opóźnione próby zespołów koncertowych i konkursowych, zamieszanie i bałagan przy scenie.

–        Brak widocznego efektu prób, zespoły wchodzą na scenę na występ i ustawiają się po kilkanaście minut a i tak głosy są nierówno, perkusji wcale nie słychać w na skrzypcach widać że ktoś gra, i tylko widać.

–        Przy ustawianiu co chwila coś się sprzęga

–        W monitorach słychać to co akustyk wymyśli nie to czego oczekują artyści.

Kolejne sprawy to oświetlenie sceny. Piękna duża scena z ciekawa aranżacja i choreografią architektonicznie podświetlona bardzo ładnie, jednak dla zespołów tragicznie. Środek wyświetlony bardzo mocno białym światłem, boków nie widać w ogóle

na tym zdjęciu jest pięciu artystów!!

 

Tył podobnie, na środku sceny światła upięte jak winogrona po bokach nie świeci nic. Czy na prawdę nie można było podwiesić kilku kawałków kraty więcej??

Następna sprawa to też dźwięk duże głośniki wiszące grające w amfiteatr i dwa malutkie leżące na środku. Przesuwając się 2 metry w lewo lub w prawo od środka sceny nie słychać było nic poza echem z monitorów. Które również nie grały tego co miały.

Wrócę jeszcze do światła ja rozumiem że imprezy szantowe nie cieszą się powodzeniem w branży rozrywkowej jednak nie należy ich tak bardzo lekceważyć i warto by było odrobinę się przygotować do występu a nie wbijać w stole najprostsze fabryczne ustawienia na zasadzie „a żeby coś się ruszało i zmieniało”.

Ostatnia uwaga to kwestia bezpieczeństwa, osobiście dwukrotnie zaczepiłem o kable idące od sceny do namiotu akustyka widziałem również jak inne osoby co chwila się o to potykają.

Jednym słowem gratuluje firmie Robiko za zepsucie tak przyjemnej imprezy jednocześnie uwaga do organizatora że może nie warto aż do tego stopnia oszczędzać na realizacji, to odbija się mocno na jakości koncertu.

Jest jeszcze kilka perełek godnych pokazania:

Ten pan np. z ułańska fantazją w oczach szarpał się z barierką a gdy przybiegła ochrona odsunął się na dwa metry i z uśmiechem 2 letniego dziecka pokazywał panom środkowe palce obu rąk …

z prawej strony zwycięzca konkursu Jacek ‘Zielik’ Zieliński

Ten pan z kolei przed koncertem kapeli Mietek Folk patrząc się na scenę powiedział:

„no tak, kto nie umie śpiewać ten się przebiera” gratuluje poziomu intelektualnego i kultury osobistej

 

Ten pan nie mogąc się doczekać występu zaczął krzyczeć „graj albo piniędze oddaj” jednak chyba powinien to krzyczeć nie w stronę sceny a w stronę akustyków.

A jak już o akustykach mowa to mistrzostwem popisał się pracownik firmy Robiko mówiąc do jednego z wokalistów po uwagach dotyczących nagłośnienia: „Poćwicz lepiej nad dykcją”

I za to chyba przyznam panu „złotą warę” a przy okazji w szanującej się firmie po takim zachowaniu pan powinien pożegnać się z posadą.

tej firmy (przynajmniej w takim składzie) nie polecamy!!!

Tak więc na koniec jeszcze raz apel do organizatorów imprez (nie tylko tej) – nie oszczędzajcie na realizacji koncertów bo pozostawia to ogromny niesmak.

 

Mimo wszystko dziękuje zespołom które grały koncerty i tym które brały udział w konkursie. Dziękuje również organizatorom za zrobienie tej imprezy gdyż właśnie dzięki takim wydarzeniom możemy rozszerzać i popularyzować muzykę którą tak bardzo lubimy i która mimo wszystko częściej łączy niż dzieli!! :)

 

 

zdjęcia opublikowano na podstawie:

Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. ” o prawie autorskim i prawach pokrewnych”

roz. 10,  art 81,  pkt. 2

Podziel się na:
  • Digg
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Śledzik
  • Blip
  • Blogger.com
  • co-robie
  • Flaker
  • Forumowisko
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Buzz
  • Grono.net
  • Gwar
  • Kciuk.pl
  • LinkedIn
  • MySpace
  • Twitter
  • Wykop
Andrzej Musiałowicz

About Andrzej Musiałowicz

po świecie włóczę się od 1982 roku, skończyłem 8 - tak 8 klas szkoły podstawowej, 5- tak 5 klas szkoły średniej po czym po niewielkich perturbacjach 3 lata uczelni wyższej. Obecnie w trakcie studiów uzupełniających magisterskich. obecnie Project Manager oraz inspektor ds. BHP. Muzycznie związany od czasów wczesnej młodości (harcerstwa), z pieśnią mokrą luźno związany od 2004 roku, ściślej od 2007. Zdeklarowany zwolennik mocniejszej oprawy muzycznej. ulubione zespoły: Nautilus, Mordewind, ODN, Szantana, Kuśka Brothers, Trzy Majtki Molly Malones, Załoga dr. Bryga i wiele innych ulubione imprezy: RockWater Festival Serwy, Szanty nad Zalewem. ulubione tawerny: Gniazdo Piratów Warszawa, Tawerna Korsarz, itd... :)