EKT Gdynia chyba nikomu nie trzeba przedstawiać. Każdy, kto przynajmniej otarł się o futrynę drzwi tawerny żeglarskiej, przejechał samochodem przez Mazury albo chociaż obejrzał kiedyś w telepudle program o morzu, musiał usłyszeć tych panów.
Dwadzieścia pięć lat na scenie to nie w kij dmuchał… Ale to nie staż sceniczny jest owym imponującym osiągnięciem, które sprawia, że EKT jest rozpoznawalne przez szeroką publiczność. Odpowiedzialny jest za to ich oryginalny, indywidualny styl, który już od samego początku odbiegał od tradycyjnego, akustycznego podejścia dominującego w szantach i piosence żeglarskiej. Dla nas, rock szantowców, niezwykle znaczące powinno być to, że byli jednymi z pierwszych wykonawców, którzy wprowadzili w ten światek elementy rocka. Odważyli się na wejście na scenę z perkusją i gitarą elektryczną. Na nasze szczęście do dnia dzisiejszego na tej scenie pozostali i mam nadzieję, że jeszcze długo z niej nie zejdą. Zacznijmy jednak od początku.
W 1986 roku Janek Wydra założył zespół muzyczny o nazwie wywodzącej się od gdyńskiego Elitarnego Klubu Turystycznego „Do Baru”. Jak sami twierdzą na swojej stronie, byli grupą przyjaciół, którzy uznali występowanie na festiwalach za tańszą i przyjemniejszą formę odwiedzania takich imprez. W kwietniu 1986 zdobyli wyróżnienie na zielonogórskiej „Włóczędze”. W następnym roku do zespołu dołączył Irek.
W 1990 roku wydany został pierwszy album EKT Gdynia pt. Ja stawiam, na której znajdziemy i trochę materiału autorskiego, i kilka dobrze znanych nam piosenek żeglarskich. A oto i lista utworów:
1. Bar w Beskidzie
2. Pieśń Wielorybników
3. Małe piwo
4. Ja stawiam
5. Ballada na złe drogi
6. Czarna chmura
7. Za naszym domem
8. Gdzie ta keja
9. Miła
10. Stary bryg
11. Pójdę przez morze
12. Emeryt
13. Rastaman
14. Mona
15. Mary i John
16. Lunatyczne wyznania
17. Malcziszka
18. Do domu
19. Hiszpańskie dziewczyny
Cztery lata później, na kolejnym albumie utworów znalazło się niemal dwukrotnie mniej, ale za to z olbrzymią przewagą piosenek autorskich. Większość z nich okazjonalnie nucimy sobie do dziś, a kilka na trwałe wrosło w klimat piosenki żeglarskiej i rozbrzmiewa wieczorami nad mazurskimi ogniskami lub tawernianymi stolikami. Tak wygląda playlista płyty Oczywiście:
1. Zimowa nadzieja
2. Stary album
3. Bossanowa o północy
4. Ballada o porach roku
5. Piosenka dla mojej dziewczyny
6. Morze, moje morze
7. Samotnemu żeglarzowi
8. Piosenka na przetrwanie
9. Masz jeszcze noc
10. Lekko ochrypnięty
Kolejne przeboje przyniósł album Wreszcie Płynę z 1998 roku:
1. Życzenia powrotu
2. Monotematyczna piosenka turystyczna
3. Nie sprzedawajcie swych marzeń
4. Żeglarski czardasz
5. Wreszcie płynę
6. Blues o tęsknocie
7. Dwie drogi
8. Po co mi to było
9. Kubański szlak
10. Spotkaj się z żaglem
11. 24 lutego
12. Piję za rejs
13. Niepoprawny gość
14. Ballada o żeglarzu
15. Poczatkującego żeglarza pieśń radosna
…i Pójdę przez morze z 1999 roku:
1. Z Pacyfiku na Atlantyk
2. Morze, moje morze
3. Już nie pływam
4. Ja stawiam
5. Życzenia powrotu (Oczekiwanie)
6. Spotkaj się z żaglem
7. Początkującego żeglarza pieśń radosna
8. Żeglarski czardasz
9. Piosenka dla mojej dziewczyny
10. Po co mi to było
11. Ballada o żeglarzu
W roku 2006 powstała płyta Live z koncertu z okazji XX-lecia zespołu, na której znalazły się takie utwory:
1. Zapowiedź
2. Ballada na złe drogi
3. Ballada o żeglarzu
4. Byłem głupi
5. Dwie drogi
6. Gdyby
7. Ja Stawiam
8. Miła
9. Stary bryg
10. Kubański szlak
11. Morze, moje morze
12. Niepoprawny gość
13. Nie sprzedawajcie swych marzeń
14. Piwko w kufelku
15. Piosenka dla mojej dziewczyny
16. Hiszpańskie dziewczyny
17. Stary album
W skład zespołu wchodzą:
Janek Wydra
Założyciel i lider. Szarpie struny gitary, śpiewa swoim oryginalnym i niemożliwym do podrobienia wokalem, tworzy teksty i muzykę. Jest mostem łączącym sam początek istnienia EKT z jego stanem obecnym. Nie tylko dlatego, że jest jego założycielem, ale także dlatego, że jako jedyny mieszka w „tytułowej” Gdyni.
Irek „Messalina” Wójcicki
Tworzy, śpiewa, używa różnych przeszkadzajek i wygląda na scenie. Potrafi schować się za statywem i mikrofonem i byłby zza niego nie wystawał, gdyby nie pióropusz blond włosów na głowie. Swój pseudonim zawdzięcza wdzięcznej roli żony cesarza Klaudiusza w kabarecie studenckim. W 2006 roku musiał opuścić scenę na kilka miesięcy ze względu na złośliwość losu i złośliwą chorobę. Na szczęście przewalczył ją, znów zapuścił pióra i wystawia je zza mikrofonu.
Jacek Fimiak
Wali w perkusję, czasem się dośpiewuje i wozi kapelę. Bywa, że wyskakuje na chwilę pograć w innych zespołach (Varius Manx, europejska trasa z Fire of Dance). Odwiecznie schowany za swoimi garami, a resztki widoczności odbiera mu mikrofon, który zasłania część twarzy. Na domiar złego raczej nie pija na koncertach, bo nie lubi jeździć po alkoholu – woli jazdę po drodze.
Krzysztof Kowalewski
Gitarzysta. Wiecznie pochylony nad wiosłem i skupiony na grze. Bez niego EKT straciłoby co najmniej połowę swojego świetnego brzmienia. Te solówki mówią same za siebie.
Kamil Szewczyk
Basista, któremu zespół zawdzięcza znaczne obniżenie średniej wieku. Chodziły plotki, że jest chudszy od samego Messaliny, ale my te plotki dementujemy – dokładnie się przyjrzeliśmy. Kamilowi zza statywu od mikrofonu wystawałyby nie tylko włosy, ale też ramiona.
Co by tu na koniec dodać? Gratuluję EKT-om tych dwudziestu pięciu lat razem, zwłaszcza z tak dobrymi efektami. Gratuluję kilkunastu piosenek, które rozbrzmiewają w świecie okołoszantowym i pozostaną w kanonie piosenki żeglarskiej do końca świata i o jeden dzień dłużej. No i życzę im dalszych co najmniej dwudziestu pięć lat wspólnego grania i tworzenia kolejnych szlagierów morskich i szuwarowo-bagiennych.












































piękna profesjonalna robota
Gratuluję!!