‘No Shanties Inside’ czyli jak skutecznie zamknąć sobie drogę na sceny szantowego światka.

Historia minialbumu Załogi Dr. Bryga z 2009 roku pod wszystko mówiącym tytułem ‘No Shanties Inside’ mimo obszerności tego artykułu nie jest zbyt długa. Latem tego samego roku, uzbierawszy trochę funduszy, zdecydowaliśmy się uwiecznić swoja twórczość na płycie. Zastanawiając się nad tytułem płyty przypomniał mi się komentarz naszego kumpla po jednym z koncertów. Miał on wtedy powiedzieć: ‘Zespół szantowy, który nie gra szant’, więc minialbum nie mógł się nazywać inaczej niż No Shanties Inside. Chcąc podzielić się tą informacją ze światem, postanowiłem wrzucić ją do działu Nowiny na portalu szantymaniak.pl, tytułując ją: ‘Klasycznej szancie mówimy zdecydowane NIE!’ .Opatrzyłem ją też krótką notką traktującą o tym, czego można się spodziewać na płycie oraz zarysowując w kilku słowach twórczość zespołu i kierunek w jakim chce on podążać czyli generalnie coś o tym, że rock and roll jest fajny, a twórczość Hugilla nieszczególnie nas pasjonuje. Niestety już sam tytuł artykułu wielu osobom wydał się plugawy i nie do przyjęcia, nie wspominając o jego treści i tytule płyty. Kilka minut po ukazaniu się go na stronie rozpętało się istne piekło. Klawiatury komputerów ortodoksyjnych szantymenów aż rozpalały się z przegrzania. ‘Jak to, Hugill się nie podoba?? To jak naszczać do kościelnej kropielnicy!!’ albo ‘Chcecie iść dalej, to idźcie i nigdy tu nie wracajcie’ lub też ‘Nie jesteście godni zagrać nawet w giżyckim barze Omega’ (nadmienię, że dają tam pyszne pyzy i placek cygański). Dla przeciwwagi były też głosy próbujące ostudzić niezdrowe emocje szantowych ortodoksów, lecz zostały one stłamszone przez przeważającą ilość prawdziwych, starych, dobrych szantymenów.

Nigdy wcześniej nie widziałem takiej aktywności pod artykułem dziale Nowiny. Nigdy wcześniej nie widziałem tak zmieszanej i gubiącej się w zeznaniach redakcji portalu, najpierw wtórującej Panu Jurkowi O. w wyrażaniu swojej pogardy dla niecnego wpisu sporządzonego przez nikomu nieznany zespolik panoszący się po Ich włościach, tylko po to żeby 2 dni później nasmarować 3 stronicowe sprostowanie przepraszając za swoją nietrafną i nad wyraz przesadzoną ocenę. Nikt oczywiście nigdy nie wspomniał ani słowa o tym czy płyta mu się podoba czy też nadaje się tylko żeby grać nią we Frisbee. Liczyło się tylko to, że nie chcemy grać na grzebieniu czy durszlaku i na domiar złego mamy czelność oficjalnie i otwarcie o tym mówić.

Tak więc czy da się istnieć w szantowym światku będąc wyklętym już na przedbiegach? Cóż ZDB wydaje się mieć całkiem nieźle grając z roku na rok coraz więcej koncertów. Wydaliśmy też drugi album ‘Na Wschodnim Pacyfiku’ z 10 autorskimi utworami i rockowym bonus trackiem „Razem bracia do lin” (za przyzwoleniem The Pioruners, oczywiście). Gotowy jest również materiał na trzeci album, który ukaże się wiosną następnego roku. Cóż, mógłbym jeszcze napisać o kilku ciekawostkach związanych z zespołem, lecz spieszę się na pyzy do Omegi…Pozdrawiam ;-)

Podziel się na:
  • Digg
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Śledzik
  • Blip
  • Blogger.com
  • co-robie
  • Flaker
  • Forumowisko
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Buzz
  • Grono.net
  • Gwar
  • Kciuk.pl
  • LinkedIn
  • MySpace
  • Twitter
  • Wykop
Michał Brzozowski

About Michał Brzozowski

Michał Brzozowski - gitarzysta zespołu Załoga Dr. Bryga