RockSzanty.pl: Za zgodą zespołu publikujemy fragmenty archiwalne nagrań wstępnych do płyty „13 w skali Beauforta” zespołu Pearl Harbor. Oficjalne wydawnictwo jest do nabycia na stronach www.pearlharbor.pl. Ze względu na archiwalny charakter prezentowanych nagrań i ze względu na dostępność oficjalnego albumu każdy prezentowany utwór został skrócony o 1/3. Pozwoli to jednak z pewnością zapoznać się z twórczością oraz charakterem muzyki wykonywanej przez Pearl Harbor i być może zachęci Was do wyposażenia się w oficjalny album.
Pearl Harbor – rockowi mistrzowie interpretacji piosenki żeglarskiej
W artykule dotyczącym płyty „Hej Bracia do szant!” formacji The Pioruners podkreślałem różnicę pomiędzy muzyką „Rock & Shanty” – to znaczy śpiewania morskich pieśni pracy zespołowej (Sea Shanty) w rockowym aranżu, a muzyką, którą określam jako „Rock Szanty”, to znaczy wykonywaniu rockowych interpretacji pieśni żeglarskich. Bydgoską formację Pearl Harbor można określić jako „Classic Rock Szanty Masters” – są zespołem który interpretację szant (pieśni żeglarskiej) w stylu Classic Rock opanował po mistrzowsku. Nie znaczy to, że na albumie Pearl Harbor w ogóle nie odnajdziemy Sea Shanties (bo z rzadka, lecz się pojawiają); zespół nie traktuje jednak Shanties jako jakichś szczególnych pieśni, a po prostu jako materiał na świetne piosenki rockowe.
Najpierw byli Sąsiedzi Gustawa
W 1991 roku (a więc 19 lat temu!) powstała w Bydgoszczy kapela Sąsiedzi Gustawa. Zespół — istniejący i tworzący do dzisiaj — to „lądowe” wcielenie tych samych muzyków. ”Sąsiedzi” grają w amerykańskich klimatach rockowe „pieśni drogi”, piszą własne kompozycje. W szantach Pearl Harbor pojawili się w styczniu 2006 r. Zespołową decyzją postanowili nie tworzyć własnych pieśni morza, ale zinterpretować piosenkę żeglarską najlepiej jak można. I to się udało.

Pearl Harbor byli gośćmi Rock Szanty Serwy w 2007 oraz 2008 roku, grali razem z Szantaną charytatywnie w Woli koło Pszczyny, brali udział w wydanym w 2009 roku nakładem Gniazda Piratów albumie „Rock’n'Shanty”. Na przełomie 2009/2010 decyzję o zakończeniu grania podjął wieloletni basista obu wcieleń zespołu Mieczysław Niesobski, zastąpiony przez Marka Januszewskiego. Zespół gra, ma się dobrze, jako Sąsiedzi Gustawa pojawia się w stacjach radiowych Radio PIK oraz Radio KASZEBE. Pearl Harbor widać w programach telewizyjnych jako zespół rock-szantowy. Tylko — poza regionem jakoś mało ostatnio zapraszany.
13 w skali Beauforta
Prace nad studyjnym albumem rozpoczęły się w 2007 r. Nagrania, których fragmentów za chwilę posłuchacie, pochodzą z archiwalnego „internal demo” Pearl Harbor, ze wstępnej fazy nagrywania. Zespół wszedł do studio ponownie jesienią 2007, a w lutym 2008 odbyła się oficjalna bydgoska promocja. Stąd proszę mieć świadomość, że oficjalna płyta jest jeszcze lepsza niż prezentowane przez nas demówki.
Co lubię w muzyce Pearl Harbor?
- Dążenie do technicznej doskonałości
- Fantastyczne aranże. Tak jak Pearl Harbor grają „Emeryta”, nie gra nikt inny
- Leworęcznego perkusistę
- Bogate aranże gitarowe, soczyste, mięsiste gitarowe brzmienia
- I to aranże niekonwencjonalne, przekształcające w sumie banalne „ogniskowe” pieśni w przepięknego rocka
- Dwa męskie wokale.
Jak na każdym albumie, istnieją nagrania które szczególnie lubię. Jednym tchem wymienię „Szesnaście ton” (gitary!), „Emeryta” (wzrusza mnie niebotycznie), „Śmiały harpunnik” (kolejny świetny aranż Sea Shanty przez zespół rock-szantowy – porównajmy to z wersją The Pioruners!), „Ja stawiam” (koncepcja wokalowa, gitara basowa, gitary), „Ballada o Jakubie” (WOW!) no i oczywiście… „Mona”. To ostatnie nagranie jest w światku rock-szantowym swoistym utworem referencyjnym. Utwór wykonywany jest przez Pearl Harbor, Szantanę oraz Phono Faber. Każda z tych kapel robi to zupełnie inaczej, każda robi to dobrze, mocno, wzruszająco, oddając równocześnie pełny charakter i koncepcję muzyczną każdej z tych formacji.
Album „13 w skali Beauforta” (nazwa pochodzi od trzynastu nagrań na płycie – na oficjalnym wydawnictwie znajduje się jeszcze instrumentalne Intro) jest wyjątkowo równy. Nie ma tam aranżacji czy wykonań słabych.
Posłuchajcie sami.
Szesnaście ton, muz. Merle Travis, sł. pol. autor nieznany
Dziki włóczęga, muz. trad „Wild Rover”, sł. pol. Henryk Szkot Czekała
Emeryt, muz. Ryszard Muzaj, sł. Tomasz Piórski
Few Days, muz. trad., sł. Andrzej Mendygrał
Śmiały harpunnik, muz. trad., sł. Marek Szurawski
Hiszpańskie dziewczyny, muz. trad., sł. Andrzej Mendygrał, G. Wasilewski
Ja stawiam, sł. i muz. polski autor nieznany
Ballada o Jakubie, muz. Andrzej Borowski, sł. Aleksander Wojciechowski
Marco Polo, muz. Hugh Jones (Liverpool Spinners), sł. pol. Sławomir Klupś
Mona, muz. Peggy Seeger, sł. Anna Peszkowska
Pod Jodłą, muz. trad (folk), sł. pol. Andrzej Mendygrał
Powroty, sł. i muz. Krzysztof Jurkiewicz
Przechyły, sł. i muz. Paweł Orkisz
Skład zespołu na płycie
- Andrzej Kaukaz Kałamaja (voc, el gtr)
- Cezary Cez Łapiński (voc, ac gtr)
- Witold Wit Falenczyk (el gtr)
- Mieczysław Miet Niesobski (bass)
- Krzysztof Klaus Kropiński (dr)
Podziękowania dla Michała mn Nowaka za konsultacje merytoryczną!
Fotografie ze zbiorów zespołu.




















Miałem rano jeszcze lepszy numer. Kina domowego nie używałem do muzy od przed-ŻUBRza (z różnych powodów). Odpalam (akurat nie PH) i nie słyszę basów, a subwoofer ledwie cokolwiek daje. Ki bies?
Okazało się, że ktoś — może ja sam? — z niewiadomych powodów zdjał basy z subwoofera
Ha! Poprawiam się, powalczyłam ze słuchawkami i udało mi się usłyszeć basy! Dlatego wycofuję się z tego, co napisałam, jest siupel
Moje głośniki średnio doły oddają, dlatego trudno mi jednoznacznie powiedzieć, czy to kwestia nagrań, czy mojego sprzętu. Wszystkie słuchawki, które mam na stanie średnio kontaktują, więc wierzę na słowo, że z tymi basami jest ok
Cóż, ja za nogawki ciągnąć nie zamierzam, ale z przyjemnością posłuchałabym!
No a żywo to grają tak, że Wita fanki za nogawki ciągną! Słowo!
Pamiętaj, że to wczesna demówka, Romko. No i nie wiem na czym słuchasz.
Ja akurat na słuchawkach Sennheiser 380 Pro lub na kinie domowym lub na starym HiFi Technicsa i basy ładnie dają. W czasie skracania nagrań nie było żadnych manipulacji z brzmieniem, a jakość jest 320 kbps czyli maksymalna dla MP3. Więc nie wiem.
Ciekawe, ciekawe. Dobry artykuł
Mam nadzieję, że na płytce basy są mniej wykastrowane niż na tych nagraniach, bo tutaj ich baaardzo brakuje. Chciałabym ich usłyszeć na żywo, gdyż mam wrażenie, że live to wszystko brzmi dużo lepiej
Brawo Antek raz jeszcze, to jest to czym powinniśmy sie zajmować, czyli promocją kapel które tego chcą , Artystów którzy czują, pokazują i zaznaczają swoją przynależność do naszej grupy.
Pearl Harbor to duża sprawa, mają już 100% paszport na Serwy 2011.