Klucz od Kilwatera. Fot Marek Binabik Relich
Na chwilę obecną (8.10.2010)
mamy półmetek festiwalu Muzyczne Perły, a jednocześnie 2/3 konkursu o nazwie Warszawskie Inspiracje Szantowe – za sobą. Całość odbywa się w warszawskiej tawernie KORSARZ, przy ulicy Gostyńskiej 45. Po 2 dniach ( w środę, 6go października nie mogłam niestety być ze względów zawodowych) jestem pod dużym wrażeniem organizacji całej imprezy – wg mnie jest wzorowa: choć ludzi ‘dziki tłum’ (szczególnie w dniu wczorajszym), to obsługa jest fantastycznie sprawna, miejsca jest dosyć i do siedzenia i do poskakania, wszystko wydaje się iść absolutnie bezproblemowo. Choć oczywiście by tak to mogło działać, musiało zostać najpierw dokładnie przemyślane.
Formuła Warszawskich Inspiracji Szantowych
oraz festiwalu Muzyczne Perły jest nader interesująca. Otóż występy wykonawców konkursowych przeplatają się z koncertami ‘gwiazd’ tej sceny. Uważam to za bardzo udany pomysł – przede wszystkim z punktu widzenia konkursowiczów: mają możliwość zasmakowania atmosfery prawdziwych koncertów (chociaż zespoły mają już w większości doświadczenia sceniczne). Ale tu stają przed koniecznością zmierzenia się z najlepszymi, uznanymi wykonawcami. Myślę, że nie jest łatwo wyjść na scenę po takich na przykład EKT-ach – legendzie sceny szantowej. I z pewnością jest to doświadczenie bezcenne: czy damy radę utrzymać publiczność, dalej ją rozgrzewać czy też miejsce pod sceną zacznie się przerzedzać…
Część konkursowa rozpoczęła się w czwartek,
7-go października 2010. Wystąpili Grzegorz Paczkowski i Jan Witkowski z Warszawy. Repertuar ‘mieszany’, jak ja to określam, czyli utwory autorskie i ‘te inne’. Jednym słowem można ten występ określić mianem ‘Kaczmarszczyzna’. Duet ten wykonał bodaj dwa utwory własne i dwa z bogatego dorobku Jacka Kaczmarskiego. Jestem od lat wielką miłośniczką twórczości Kaczmarskiego, wychowałam się na tej muzyce, ale.. no właśnie… interpretacja nie polega na wykonaniu typowego dla Kaczmarskiego brzmienia gitarowego czy growlowania; polega wg mnie na interpretacji fantastycznych tekstów nieżyjącego od kilku lat barda. Wykonania, które usłyszałam były jak dla mnie odbębnione, bez śladu interpretacji własnej. Utwory autorskie były utrzymane w tym samym stylu. A w ogóle, to ja się pytam: co ten duet robił w konkursie, gdzie nutą przewodnią miały być inspiracje szantowe??? O morzu, żeglowaniu, marynistyce, wodzie ja tu nic a nic nie usłyszałam..
Grzegorz Paczkowski i Jan Witkowski fot.Rafał Turski
Następny uczestnik konkursu to warszawska formacja Windjammers.
Bywalcom warszawskich tawern, a szczególnie Klubu Żeglarskiego PRZECHYŁY, są znani od dłuższego czasu. Śpiewają pieśni kubryku, piosenkę żeglarską, turystyczną, niekiedy folk, ale nie stronią również od poezji śpiewanej. Rozpoczynali jako duet Maciej ‘Wronek’ Wroński (wokal, gitara akustyczna) i Michał ‘Buashy’ Błeszyński (gitara elektryczna, wokal). W obecnym składzie grają jeszcze Rafał ‘Czołg’ Biczyk (gitara basowa, wokal) i od niedawna Kinga Lis (skrzypce, wokal). Zespól ‘zgarnął’ już kilka nagród – wszystkie w 2009 roku, m.in. 3 miejsce (ex aequo) na radomskim festiwalu RAFA 2009. Zespół zaprezentował utwory autorskie i covery. Mają ciekawe teksty i aranże, jednak widać było wczoraj, że zżera ich trema, co niestety odbiło sie na odbiorze ich występu. Zastanawiam się również, czy skrzypce w tym brzmieniu to dobry pomysł.. Dźwięk ich brzmiał sztucznie, nie pasował wg mnie do całości. Być może była to kwestia nagłośnienia, lecz tak właśnie ich odebrałam.
Jako następny wystąpił duet wykonawców,
znanych już dobrze szerszej publiczności z formacji ‘Velbot’: Małgorzata ‘Rudzia’ Raczyńska i Michał ‘Słowik’ Słowikowski. Przedstawili nam wyłącznie utwory autorskie (brawo!!). m.in. fantastyczną ‘Zieloną Krainę’ i ‘Lato’. Rudzia dysponuje fantastycznym, charakterystycznym wokalem, którego z przyjemnością się słucha, a teksty jej autorstwa są plastyczne i po prostu ciekawe. Wtóruje jej wokal ‘Słowika’ – razem tworzą miłą dla ucha harmonie dźwięków. Jedna uwaga: niepotrzebna była druga gitara – absolutnie wystarczająca jest gitara ‘Słowika’.
Dzień wczorajszy, czyli piątek, 8.10. konkursowo rozpoczął się
od występu ‘Grupy Trzymającej Ster’ z Poznania. Zagrali utwory po części autorskie. Fajne brzmienie, widać że mają frajdę z występu. Następnie wystąpił zespół ‘Z dala od Zgiełku’ – warszawska kapela, która również posiada już niezłą ‘garść’ własnych fanów, co było widać przed sceną – wyróżniali się, ubrani w zespołowe koszulki. ‘Z dala od Zgiełku’ tworzą: Anna ‘Laurka’ Maczuga (wokal), Paweł ‘Longer’ Kowalczyk (gitara elektryczna, akustyczna, wokal), Radomir ‘Radek’ Rakowski (skrzypce), Dariusz ‘Daro’ Zbroszczyk (gitara basowa, perkusjonalia), Marcin ‘MartinB’ Bałasinowicz (perkusja). Słyszałam tę kapelę już parę razy w ciągu ostatnich 2 lat. Po perturbacjach ‘składowych’ wydaje się, że obecny skład to wreszcie jest to. Wspaniale rozwijający sie wokal Laurki, coraz bardziej swobodna konferansjerka Longera, świetnie podkreślająca ich muzykę perkusja, a przede wszystkim coraz więcej autorskich kawałków dobrze wróżą tej formacji. Wczoraj wykonali wprawdzie jeden cover, ale… to już był standard (rozróżniam: covery = odbębnianie legendarnych pieśni, szant, piosenek; standardy = własna aranżacja, interpretacja tychże). Otóż muszę się przyznać, że byłam pod ogromnym wrażeniem ich wykonania ‘Bijatyki! Rzeczywiście, Longer nie przesadził, zapowiadając ten standard jako wykonanie inspirowane słynną piosenką Elvisa Presley’a „Fever’. Głos Ani Maczugi, aranżacja całości – na piątkę z plusem
Życzyłabym sobie tylko nieco więcej swobody scenicznej u wokalistki. Troszkę trzyma się ‘w cieniu’, a nie powinna. Do przodu i więcej ekspresji
Ostatnią kapelą konkursową piątkowego wieczoru
był ‘Klucz od Kilwatera’ w skrócie KoK’, jak o sobie mówią
Kapela z Kutna wystąpiła w składzie Przemysław ‘George’ Poświatowski gitara akustyczna, wokal), Maciej Olesiński (gitara, wokal), Maksymilian ‘Q’ Ambroziak (gitara basowa, wokal), Marcin ‘Mike’ Łukowczyk (perkusja). No! I to był czad, słowo daję! Panowie mieli trudne zadanie, ponieważ wystąpili po ‘gwiazdach’. I muszę przyznać, że rozgrzali publiczność. Zagrali autorskie kawałki, m.in. ‘Mazurski rejs’ i ‘Biały szkwał’. Dla fanów mocniejszego uderzenia – wspaniały występ. Mają świetne pomysły aranżacyjne, technicznie – bez zarzutu. Nawiązują momentalnie kontakt z publicznością i widać, że bawią się razem z nią w najlepsze. Tak trzymać! Jak na razie – moi faworyci, tyle powiem
A w sobotę czeka nasz jeszcze
częstochowski zespół ‘Oj tam’ oraz formacja z Giżycka o nazwie ‘Molly Malone’s, których słyszałam po raz pierwszy na tegorocznym Festiwalu Rock Szanty Serwy, gdzie zasłużenie zdobyli Nagrodę Publiczności. Na zdjęciu na stronie głównej – Grupa Trzymająca Ster, fot. Marek Binabik Relich



















Olo, dzięki za info o koncercie – jest już na Głównej
Oczywiście, zgłaszajcie nam terminy i miejsca koncertów – chcemy wiedzieć, co się będzie działo u uczestników Warszawskich Inspiracji Szantowych 2010
HA! Jazza!
, widziałem co się działo i ile się działo, więc niedopowiedzenia po prostu muszą się zdażać i już.
W żadnym wypadku nie czuj sie winna
Trudno o nas faktycznie coś znaleźć, pracujemy nad stroną, damy znać jak coś powstanie (coś tam pojawiło się w Naszej-klasie ale chyba zgasło
Póki co, gramy w najbliższy wtorek (19 października) o 20.00 cały nasz komplecik utworów w Pubie ZAK w Poznaniu na ul. Szyperskiej (ups: nie wiem czy to nie jest jakaś kryptoreklama)..
Pozdrówka z Pyrlandii
Olo
Witaj Olo
milo, ze sie odzywasz. I oczywiscie dziekuje za sprostowanie i przepraszam, za niedokladna informacje, podana w artykule – moja wina. Na usprawiedliwienie mam, ze duzo sie dzialo, a probowalam znalezc o Was jakies dokladniejsze informacje, niestety bez skutku
A moze podasz adres strony,facebooka, myspace – whatever, na ktorym sluchacze moga sledzic co sie u Was dzieje?
Jazza!
Tu Olo z Grupy Trzymającej Ster.
Dzięki za wzmiankę i miłe słowo. Chciałbym natomiast sprostować, że utwory które wykonujemy, tekstowo są w 100 % nasze (Lodowe Miraże i Żagli Blask Witka, Róża Wiatrów i Wielka Cisza -moje muzyka i teksty), jedynie niektóre utwory korzystają z dawnej muzyki irlandzkiej, szkockiej (Wiwat Żeglowanie i Toy Toye z tekstami Danki oraz Santa Maria z muzyką Alfonsa X i tekstami Danki)
Pozdrawiam
Dzięki Jazzu.
Bardzo przepraszam Z dala od Zgielku
Juz sprostowalam, ze Konrad Sajgon Fugielski juz od jakiegos czasu z nimi nie gra. A na przyszlosc bede wdzieczna, jesli zmiany w zespolach beda podawane na biezaco w watkach na naszym forum
Hmmm Dzika, ale nie wiem czy zauważyłaś, że ODN miał własnego akustyka
ktoś inny stał za konsolą.
wronuś, jak tak piszesz ze ” w większości przypadków skrzypce były bardzo ciche, grały w tle, a często wręcz były zagłuszane przez pozostałe instrumenty” to ja od razu widzę Jelonka z ODNów
…no ten to był cicho!
i spokojnie wronek – nie było źle
w końcu samo wyróżnienie o tym świadczy, czyż nie?
Grzywa:
„Te diabełki i wykrzywiona gęba pojawiły się zamiast browarów i serdecznego uśmiechu.
Nie wiem o co chodzi.”
Żeby na szantymaniaku wyszło piwko, wpisujesz evil pomiędzy dwoma dwukropkami. Tu, wpisując taki sam wyraz, otrzymujesz diabełka. Natomiast najprawdopodobniej kombinacja znaków :, – i x daje tutaj tę wykrzywioną gębę.
Jazzo droga,
rzeczywiście trochę nas trema zjadła, mnie osobiście wybiły z rytmu problemy techniczne z początku i to że przez pierwsze dwie piosenki nie mogłem się spasować z odsłuchem. Ale chyba nie było aż tak źle?
Co do skrzypiec to ciekawy jestem jak odbieracie brzmienie skrzypiec w przypadku pozostałych zespołów, zarówno konkursowych, jak i koncertowych, grających podczas Muzyczych Pereł? Bo my co prawda nie wiemy jak brzmiały „nasze” skrzypce, ale słuchając kilku (choć nie wszystkich) zespołów ze skrzypcami w składzie postawiliśmy hipotezę, że chyba akustyk nie lubi tego instrumentu
w większości przypadków skrzypce były bardzo ciche, grały w tle, a często wręcz były zagłuszane przez pozostałe instrumenty.
Pozdrowienia i dziękuję za świetną imprezę, organizatorom, zespołom i wszystkim którzy dobrze bawili się w Korsarzu!!!
Się „emotki” pozamieniały. Ale jaja. Sorry.
UWAGA!
Przekopiowałem swój tekst z Szantymaniaka. Te diabełki i wykrzywiona gęba pojawiły się zamiast browarów i serdecznego uśmiechu.
Nie wiem o co chodzi.
Witojcie, witojcie!
Warszawskie Inspiracje Szantowe za nami.
Druga edycja Inspiracji Szantowych (pierwsza miała miejsce w Łodzi) utrwaliła mnie jeszcze bardziej w przekonaniu, że warto, naprawdę warto kontynuować to, co zaczęliśmy w roku 2009.
Myślę, że Warszawa (w sensie miasto) doczekała się w końcu cyklicznej imprezy, jaką jest Festiwal Muzyczne Perły połączony z Warszawskimi Inspiracjami Szantowymi.
Dziękuję Dyrekcji i Załodze „Korsarza” za współpracę, wszystkim Gościom za niebywałą zabawę, Zespołom-Gwiazdom za udział w Festiwalu, a Zespołom Konkursowym za wysoki poziom wykonawczy.
Gratulacje dla Zespołów wyróżnionych.
I miejsce: oJ taM
II miejsce: Klucz Od Kilwatera
III miejsce: Nok Rei
Wyróżnienie za piosenkę „Kaktus Pub” – zespół Windjammers
Nagroda Publiczności: Molly Malone`s
Dziękuję Kolegom zasiadającym w składzie sędziowskim.
Tomek, Grzesiek, Sławek, Krzysiek –
Dziękuję również Jazzie.
Jeszcze kilka słów o „Imprezie Podziemnej” odbywającej się pod salą główną tawerny „Korsarz”.
Tak to sobie właśnie wyobrażałem. Integracja, zabawa i rozmowy do rana. Było fajnie i hucznie.
Pozdrawiam, Darek „Grzywa” Wołosewicz.
PS. Piszcie o plusach i minusach tego Festiwalu. Może nawet więcej o minusach? To dla Organizatorów są chyba najbardziej cenne uwagi. Hej!