Każdy, kto mnie trochę zna,
wie że jestem dziką (sic!) fanką Strefy Mocnych Wiatrów. Zawsze, jeśli tylko mogę jeżdżę na koncerty SMW, nawet poza Warszawę, w której mieszkam. Takim koncertem był koncert w gdyńskim Contrast Cafe 25.09.2010. Jednakże traf chciał, że ten weekend w Trójmieście był dla mnie muzycznie bardzo atrakcyjny. Koncert Strefy był niejako ukoronowaniem muzycznej pomorskiej wyżerki, jaką mi tam zaaplikowano
Ale po kolei.
Dzień pierwszy – 24.09 (piątek)
Wracając służbowo nieco już zmęczona z Grudziądza, zajeżdżam do Gdyni. Gdynia to miejsce gdzie znajdują się moi kochani znajomi, Contrast Cafe, Bałtyk, południowe „śniadania” ze Strefą na plaży i obiady w Anatolu, miła noclegownia w Willi Zosieńka, gdzie życie jest zupełnie inne niż w Warszawie, gdzie nikt się nie spieszy, gdzie słuchać szum morza i krzyki mew…
Loguję się w pensjonacie, w którym śpię, biorę szybki prysznic i zbieram się do Gdańska! Tego dnia w Wielkim Błękicie grają Młode Wyjce tj. Artur „arczinho” Głowacki i Jacek „Jaco” Kiljańczyk – warszawski duet (a przede wszystkim moi młodsi kumple, których bardzo lubię!), który zgarnia ostatnio wszystkie nagrody konkursowe (m.in. Szanty Kunice 2010 i Szanty nad Zalewem Wieliszew 2010), i któremu kibicuję z wielkim zapałem! Chłopaki mają power, mimo, że nie grają rockowo, to mają rocka we krwi! Grają na dwóch gitarach akustycznych, mają świetne głosy, którymi śpiewają czasem w harmonii. Mają lekkie pióro i doskonale trafne postrzeganie życia związanego z wodą
W ciągu 1,5 roku dorobili się kilku autorskich piosenek, których spokojnie wystarczyłoby na półtora seta
Moimi faworytami są „Samotny Żeglarz”, „Marzenia” i z nowszych „Wena” i „Bezsenność w Porcie”. Naprawdę warto ich posłuchać, więc jeśli ktoś z Was jeszcze ich na żywo nie słyszał – polecam z całego serca!
No więc biorę szybki prysznic, przebieram się i gnam do Gdańska. Oczywiście spóźniam się jakieś 30 minut, bo jak się okazuje nie tylko Warszawa jest cała rozkopana…
Koncert na świeżym powietrzu, na plaży. Jak zwykle chłopaki dali z siebie wszystko i traktowali sprawę nad wyraz poważnie, mimo „przeszkadzajki” jaką był głos z megafonu Pani, która co jakiś czas wołała: „Schabowy z ziemniakami proszę!!!”
Usłyszałam moje ukochane piosenki, ale do końca zostać nie mogłam, ponieważ w Contrast Cafe o godz. 21:00 zaczynał się koncert innego zespołu, na którym po prostu musiałam być! Niemniej jednak muzycznie podładowana przez Młodych Wyjców (i przez Magdalenę Raczyńską zwaną „Rudzią” z warszawskiego zespołu Velbot) – nakręcając ich by po swoim koncercie również zawitali do gdyńskiego Contrastu – wsiadłam w „dzikowóz” i pędem pognałam do Gdyni.
Ostatni koncert trójmiejskiego zespołu Trzy Majtki
Wchodzę do Contrast Cafe – oczywiście znów spóźniona – i przeżywam lekki szok. Tłum ludzi, jaki znajdował się w CC niemal przerażał! Nie było jak się przepchnąć pod scenę, ale oczywiście dałam radę rozpychając się łokciami
Spodziewałam się tłumu, bo jeśli w warszawskim Gnieździe Piratów dwa tygodnie wcześniej, gdzie Trzy Majtki dały swój koncert, była taka masa fanów zespołu, to nie mogło być inaczej w ich „rodzinnych” stronach
Ale tego, co zastałam się w Gdyni – nie spodziewałam się żadną miarą! ;D Było czadowo! Majtki dawały z siebie wszystko, a nawet więcej! Zespół posiada wielkie poczucie humoru, czego skutkiem były koszulki zespołowe w wydaniu chińskim plus zaśpiewanie jednej ze swoich piosenek – „Ląd Irlandii” – w tymże języku (anegdota: 3M będą podbijać rynek chiński, stąd zawieszenie działalności zespołowej na rynku polskim
).
Gwoli wyjaśnienia, zespół zawiesza działalność na czas nieokreślony, mamy nadzieję, że wrócą na scenę szybko. Chodzą też słuchy, że mają nagrać swoją autorską płytę, na co wielu czeka z utęsknieniem!
Fani zjechali z różnych części Polski. Była Warszawa, była Bydgoszcz!
Jako się rzekło, Młode Wyjce wraz z Rudzią również dotarli coś około północy…zabawa z Nimi jest przednia, mówię Wam!
Była też oficjalna część. Kamil Badzioch (pochodzi z pomorza – wykonuje piosenki morskie, turystyczne i poezję śpiewaną) na scenie „żegna” chłopaków wyrażając dezaprobatę decyzji, posługując się słowami piosenki, którą napisał Maciej Jędrzejko (w pociągu, w drodze na warszawski koncert 3M) i Agata Ptak zwaną Ptaszyną. Publiczność – tak jak w Warszawie – śpiewała refren: „Trzy Majtki, czy Wam nie żal, Trzy Majtki życie to bal…”
Koncert skończył się dokładnie o 2:07
Było miło, była duża dawka humoru…ale nie byłabym sobą, gdybym nie napisała: warszawski koncert Trzech Majtków w GP jednak przebił ten trójmiejski!!
bezapelacyjnie! ;D
25.09.2010 (sobota) – esencja mojego pobytu w Gdyni,
moja pasja i wielka miłość – Strefa Mocnych Wiatrów!
Koncert zaczynał się o 21:00 i na ten koncert się nie spóźniłam!!!!!!!
Strefa ma wielu fanów w Trójmieście, co obrazowała frekwencja w Contrast Cafe. Tym razem ekipa warszawska była mocno okrojona, ale to zupełnie nie miało dla mnie znaczenia. Na każdym koncercie SMW świat dla mnie przestaje wokół istnieć i liczą się tylko Oni – moi Czterej Wietrzni Panowie
Chłopaki mają ogromny power, na każdym koncercie dają z siebie maksimum. Nie ważne, czy odbiorców jest kilkanaścioro, czy tysiące. To jest w nich niesamowite – pełny szacunek dla swoich fanów. 
Strefa bawi się na swoich koncertach równie dobrze, co ich fani – najbardziej obrazowym przykładem tego jest basista – Adam Zalewski
Za każdym razem wczuwa się w klimat, co powoduje, że ludzie wpadają w podobny stan…
Jak wiadomo, od dłuższego czasu SMW nie gra coverów. Jedynym wyjątkiem jest „Na Mazury” autorstwa śp. „Lucjusza” Kowalczyka. Strefa gra czasem tę piosenkę – właśnie w hołdzie dla Lucka. Tego dnia również ta piosenka rozbrzmiewała w CC.
Cokolwiek bym nie napisała, moje zdanie, moja ocena – będą mocno subiektywne. Ja Ich i ich muzykę zwyczajnie kocham. 
Nie zostaje mi więc nic innego, jak tylko napisać: koncert był najwyższych lotów!!!!!!!! Kto nie był, ma czego żałować
A w niedzielę, 26.09.2010 południowe „śniadanie” ze Strefą na plaży przy Contrast Cafe, obiad u „Anatola” i powrót 350 km do Warszawy na trzy samochody.
Samochody wszystkie białe, a w nich same ciemne charakterki!
Tak, to był naprawdę udany weekend



























Zacnie było!!
Cieszę się że udało i mi się dotrzeć na 3M ale muszę się zgodzić z Dziką że warszawski koncert był „nieprzebijalny”
wwwch.. a ja sie rozchorowalam.. zycie to jednak nie jest sprawiedliwe
Cale szczescie, Dzikens, zes tam byla i to opisala, przynajmniej wiem, co sie dzialo
*