4 Riffy & More [aktualizacja]

RockSzanty.pl: 12 sierpnia 2010 dorzuciliśmy więcej zdjęć do galerii Rafała Turskiego.

Udało się. Udało się być choć przez jeden wieczór na niesamowitym, nieprawdopodobnym, cudownym, rewelacyjnym, powalającym i magicznym festiwalu Rock Szanty Serwy. Sobota 7 sierpnia 2010 roku była kulminacją tegorocznego festiwalu. Wydarzeń zatrzęsienie, a według danych Policji w szczytowym momencie liczba gości festiwalu osiągnęła około 9500 osób. Nie ma wątpliwości, że mamy do czynienia z największym polskim festiwalem szantowym.

Taki festiwal nie mógł się udać bez potężnego wsparcia organizacyjno-finansowego. Grzegorz Łapczyński – dyrektor festiwalu, spiritus movens wydarzenia; to on zapewnił zawodową scenę i backline, genialne oświetlenie, rewelacyjne nagłośnienie, akustyków najwyższej klasy, a nawet multimedia i fajerwerki, nie mówiąc o tym, że to on wybrał występujące zespoły, wyprodukował rockszantowe koszulki, a jeszcze pewnie dorzucił brakujących funduszy;  nie zapomnijmy też,  że skompletował znakomite Jury konkursu (Yanina, Bogdan Wawrzynowicz, Zbigniew Gawron, Krzysztof Kłos). Dalej – gmina Płaska reprezentowana przez pana wójta Wiesława Gołaszewskiego – teren, ochrona, strażacy, Policja, zaplecze, zakwaterowanie zespołów – i fundusze. Oraz Pan Marszałek województwa podlaskiego Jarosław Dworzański – fundusze i współpraca międzynarodowa – zaproszone zespoły litewskie, promocja regionu. Na koniec – dobry duch festiwalu – niezrównany konferansjer Tomasz „Emeryt” Lenard. Ogromne podziękowania – bez Panów tego by nie było!

Sobotni dzień festiwalowy — po obowiązkowym festynie ludowym i wręczeniu nagród w konkursach gminnych — rozpoczął się od wręczenia nagród laureatom serskiego konkursu. Zdobywcą Nagrody Publiczności byli Molly Malone’s. Giżycka kapela należy do tej grupy wykonawców co OKAW Sztorm czy Załoga Dr. Bryga; kapela mazurska żeglarskiego punk-rocka zdobywająca otrzaskanie estradowe na niezliczonych koncertach na Wielkich Jeziorach. Piątkowe relacje ustne z konkursu mówią o porywającym występie pełnym ruchu scenicznego; poza tym Molly Malone’s to przesympatyczni ludkowie i z przyjemnością napiszemy o nich w przyszłości więcej. Nagroda Publiczności na pewno zasłużona. MM’s nie mogli niestety zagrać dla nas w sobotę.

Kolejna nagroda – dla laureatów konkursu – zespołu Phono Faber – ale o nich za chwilę.

Phono Faber; w środku pan wójt Wiesław Gołaszewski, dalej z prawej Janusz Yanina Iwański (w ciemnych okularach) i jeszcze dalej Grzegorz Łapczyński (w czerwonej bandanie)

A teraz coś kompletnie subiektywnego i będzie to łyżeczka dziegciu w beczce miodu. Na scenie pojawiła się białostocka formacja The Bumpers. Białostocki – a więc regionalny i przez to na miejscu — zespół istniejący od 1991, zasłużony w promowaniu szant i muzyki celtyckiej, w dodatku z perkusją. Czemu ta łyżeczka dziegciu? Otóż — mnie osobiście The Bumpers nigdy nie porwali, nie zdobyli mojego serca. Mam taki pogląd, że nie zestaw perkusyjny czyni rocka, ale to co nosi się w sercach. The Bumpers to grupa folkowa — owszem na wysokim poziomie, całkiem rozrywkowa — ale rocka w ich graniu nie ma ani źdźbła. I to właściwie tyle w tej kwestii.

02-bumpers

Gdzieś po Bumpersach na scenie na chwilę pokazała się admiralicja RockSzanty.pl „i tak mój udział w tej przygodzie skończył się” jak głosi pieśń Portowych Lovelasów pod tytułem „Siedem pogrzebów” ;-) A na estradzie w koncercie laureatów pojawiła się kapela Phono Faber.

Był sobie zespół Ciąg Dalszy Nastąpił (CDN), taki trójmiejski. Początkowo typowo żeglarski, już w 2005 roku wyposażył się w arsenał rockowy i przystąpił do grania rock-szant. Po raz pierwszy kapela trafiła do Serw w 2007 roku, już z syntezatorem i saksofonem (jedyny taki zespół), wystąpiła w konkursie i dołączyła do stajni zespołów rocka marynistycznego. CDN-y grali w koncertach głównych na Serwach w 2008 i 2009 roku (pamiętam ten ostatni występ – rewelacyjny!) po czym… zmienili skład. Obecnie CDN jest zespołem żeglarsko-folkowym prowadzonym przez Adama Kubiarczyka, a kapela rockowa powstała na bazie CDN nazywa się Phono Faber. Jeszcze trochę zawirowań i kapela w składzie: Tomasz Gr0m Paciorek (śpiew), Dominik Muzir Haczewski (gitara), Jacek Skrzydlak (perkusja), Adam Toffik Wołoszczuk (gitara basowa & sampler) oraz Łukasz Długi Grzelecki (gitara) ruszyła aby po raz kolejny zweryfikować swoją wartość – z pełnym sukcesem! Grupa ulokowała się muzycznie w bardzo ciężkim metalu (miód na moje uszy), poza tym świetnie się prezentują na scenie. Najnowszego utworu zespołu „Eilean Mor” możecie posłuchać z video w osobnym artykule, podobnie jak sztandarowej aranżacji pieśni „Press Gang”. Wielkie brawa!

08-phoniaki

Po występie „Phoniaków” nastąpiło jedno z najważniejszych wydarzeń tegorocznego festiwalu. Na Serwy została zaproszona legenda szanty klasycznej – zespół Cztery Refy. Dyrektor festiwalu postanowił z jednej strony przypomnieć skąd wzięło się słowo „szanty”, z drugiej „muzyka jest jedna” i dobrze jest zatrzeć sztuczne podziały.

09-4-riffy

W tytule artykułu napisałem żartobliwe „4 Riffy” jak się czasem o Refach mówi, ale nie bez kozery. Okazuje się, że starsi członkowie zespołu, np. Zbyszek Zakrzewski czy Jerzy Rogacki grali w latach 1960-1970-tych w zespołach big-beatowych, a Jerzy Rogacki to w ogóle gitarzysta solowy Proszę Państwa!

10-4-riffy2

Cztery Refy bezbłędnie wpisały się w klimat Serw. Przy ciepłym zmierzchu, bez grama przynudzania, na wesoło i z uśmiechem dali występ w idealnie dobranym do sytuacji repertuarze: wiele instrumentali, pieśni kubryku, skocznego folku, ale był także fragment szanty klasycznej, za który jestem zespołowi bardzo wdzięczny. Usłyszeć wreszcie szantę na Rock Szanty – tak, to było potrzebne. Mnie osobiście najbardziej spodobała się pieśń „John Damaray” z jedną zwrotką po angielsku. Z uśmiechem pomyślałem sobie, że tak w sumie zamiast „Johnny come to backstay” mogłoby być dzisiaj „backstage” ;-)

Refy autentycznie porwały publiczność. Wielkie dzięki za zaproszenie tego zespołu i jest nadzieja, że co rok na Serwach usłyszymy szantę klasyczną.

Wspominałem wcześniej, że rocka nosi się w sercu. I takim zespołem jest Zejman & Garkumpel. Warszawski zespół, klasycy „piosenki żeglarskiej”. Z uśmiechem powiem, że najwięcej rocka w sercu ma chyba perkusjonalistka zespołu Monika Szulińska, grająca na zestawie elektronicznym i wspierana klasycznym zestawem perkusyjnym Marcina Lemiszewskiego. Tak, muzyka Zejmanów jest umówmy się takim trochę lajtowym, bardzo serdecznym pop-rockiem, ale kapela ma doskonałe motoryczne brzmienie. Takimi ich kochamy i dlatego są na Serwach już któryś raz  z rzędu.

12-zejman

I znów wydarzenia! Festiwal uczcił „minutą ciszy” — a dokładnie ciszą na czas odegrania utworu „Biała Sukienka” pamięć Michała „Lucjusza” Kowalczyka który odszedł na wieczną wachtę 1 maja tego roku. Lucjusz — twórca zespołu Spinakery — to jeden z ojców polskich rock-szant, grania z perkusją i gitarą elektryczną. W centrum sceny stało krzesło z ustawioną symbolicznie gitarą, a na telebimie można było oglądać śpiewającego Lucjusza.

13-ku_czci_lucjusza

Zaraz potem wszedł na scenę Janusz Yanina Iwański, bodaj od trzech lat obecny na Serwach i szefujący konkusowemu Jury. Tym razem Yanina wykonał swój minirecital.

14-yanina-minirecital

A zaraz potem pokaz fajerwerków. Do tej pory pokazy takie rozpoczynały się w trakcie występu którejś z  motorycznie grających gwiazd festiwalu. Tym razem długi i imponujący pokaz odbywał się z podkładem muzyki transowej. Mnie się ten pomysł naprawdę spodobał. Nie było potrzeby dzielenia uwagi pomiędzy estradę i niebo.

Wspomnę tutaj o telebimie. Bardzo dobrze zrealizowane pokazy multimedialne, przede wszystkim dlatego, że interaktywne. Nie tylko powiększone obrazy z estrady, ale także zabawna i dobrze zrobiona praca realizatora. Na przykład w trakcie występu SMW, w utworze Kanonierzy zespół pozostawia perkusistę Arka Adamczyka na mordercze solo. Kiedy pozostali członkowie Strefy powracali na estradę, na telebimie pojawiały się napisy: Łan… Tu… Fru… SRU!!! Przewesołe!

Strefa Mocnych Wiatrów (SMW) jest to zespół absolutnie poza klasyfikacją. Obecni na Serwach od początku, to znaczy od 2004 roku (w tamtym roku zespół powstał, a jego managerem i twórcą nazwy był nie kto inny tylko Grzegorz Łapczyński). SMW to zespół rockowy, gitarowy, hard-rockowy, heavy-metalowy, bluesowy, a nawet punkowy jak się dobrze uprzeć. Na koncie mają wydane już trzy płyty. Niekłamani liderzy sceny rock-szantowej, chociaż sami nazywają swoją muzykę maritime-rockiem (morskim rockiem). Zespół gra wyłącznie muzykę autorską, a robi to tak dobrze, że trzeba mieć sporą odwagę, żeby wyjść na scenę po nich ;-)

Strefa Mocnych Wiatrów

Muzyka autorska, tak, ale z jednym szczególnym wyjątkiem na tegorocznych Serwach. Otóż w końcowej części koncertu, lider SMW Dariusz Grzywa Wołosewicz zaprosił do wspólnego zaśpiewania szanty ceremonialnej „Pożegnanie Liverpoolu” (z polskimi słowami Jerzego Rogackiego)… nie kogo innego, tylko Cztery Refy! Pełen spontan, na który odpowiedzieli Iza Puklewicz i Maciej Łuczak z Refów. To trzeba było widzieć, słuchać! Maciek okazał się rasowym rockmanem, Iza rasową blues-woman, a razem na rockowo wyszło im po prostu świetnie! Ogromny szacunek, wielkie podziękowania za spontaniczność, luz, otwartość.

Strefa Mocnych Wiatrów i Cztery Refy

Po SMW mógł pojawić się jedynie godny zawodnik i takim okazała się olsztyńska formacja Mietek Folk, prawdziwa legenda. Założona jeszcze w liceum około 20 lat temu postawiła od początku – jak mówi Piotr Kowalewicz — na twórczość autorską (zespół ma w repertuarze tylko jeden cover). W początkowym okresie była to bardzo dobra kapela folkowa — z tamtego czasu pochodzi wiele przebojów zespołu. W drugiej połowie lat 1990-tych grupa wyposażyła się w instrumentarium rockowe – ale słuchając płyty z tamtego okresu powiem subiektywnie „to jeszcze nie było to”. Zespół dojrzał i rozwinął się, tak że obecnie prezentuje imponujące rockowe spektakle z domieszką klimatów folkowych. Szczerze pokochałem ten zespół, szczególnie współczesne wykonanie „Pieśni o pannie” – to jest ogień i ideał kompozycji, aranżacji, harmonii i słów – cóż za erotyka!

15-mietek-folk

Niestety, od samego początku występu Mietków lunął deszcz. Publiczność zareagowała spontanicznie… rozebrała się i ruszyła w tany! Była szansa na powtórkę Woodstocku, niestety – deszcz zacinał prosto w scenę zalewając elektronikę. Z powodu zagrożenia zdrowia i życia muzyków zakończono wieczór festiwalowy, właśnie w połowie „Pieśni o pannie”…

A szkoda, bo po Mietkach miała jeszcze zagrać podkarpacka formacja Morże Być, laureaci pamiętnego konkursu Serw 2006. Jeszcze dobrze, że niezrażony pechem lider Morże Byciów Tomasz „Ignac” Orzechowski udał się z gitarą pod zadaszenie i dla grupy – szkoda, że tylko dla wykonawców i innych ludzi z identyfikatorami (taki lajf!) dał w duecie z Darkiem „Grzywą” Wołosewiczem (grającym na gitarze klasycznej) cudowny recital swych autorskich pieśni.

I tak zakończył się drugi dzień festiwalu Rock Szanty Serwy 2010. Zakończył gdzieś pod parasolami, gdzie kilkanaście pozostałych osób mogło się delektować rubasznymi pieśniami o Turku i sznurku, było dobzie-dobzie no i najważniejsze „Łap siura, łap!” ;-)

Galeria zdjęć Rafała Turskiego

.

(Kliknij View with PicLens, jak trzeba, to i dwa razy ;-) )

Strefa Mocnych Wiatrów oraz Mietek Folk

.

Podziel się na:
  • Digg
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Śledzik
  • Blip
  • Blogger.com
  • co-robie
  • Flaker
  • Forumowisko
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Buzz
  • Grono.net
  • Gwar
  • Kciuk.pl
  • LinkedIn
  • MySpace
  • Twitter
  • Wykop
Antek Stalich

About Antek Stalich

Antek Stalich (wł. Stefan Mikulski) - Uczestniczył w tworzeniu ruchu punk-rockowego w Polsce w latach 1978-1980 (wydawca fanzinu SZMATA). Kontrowersyjny publicysta szantowy oraz backman zespołu Niezwykle Kontrowersyjni. Poglądy wyrażone w artykule są ściśle prywatnymi opiniami Autora.