RockSzanty.pl: Tematyka wikińska jest stale obecna w twórczości zespołów grających mocną muzykę żeglarską. Od SMW przez Mordewind do Niezwykle Kontrowersyjnych
o Wikingach śpiewało się, śpiewa i śpiewać będzie. Wiele osób z naszego środowiska uczestniczy w bractwach rycerskich. Dlatego też wprowadzamy dziś na nasz Portal tę tematykę pierwszym ? i mamy nadzieję ? nie ostatnim felietonem autorstwa Bonasagi.

Miłość do wody i przygody może mieć różne oblicza. Dla jednych to codzienna praca ? marynarze, dla innych rozrywka i pasja ? żeglarze, a dla jeszcze innych sposób na drugie życie. Jakim sposobem zafundować sobie drugie tajemne życie? To bardzo proste ? możemy zafundować sobie drugi żywot średniowieczny.
Szyjemy lniane portki, koszulę, sakwę i łapcie lub ciżmy na początek i wybieramy się np. w okolicę wyspy Wolin. Tam staramy się wkupić w łaski innych odzianych w len lub wełnę, starając się nie podpaść ubranym w skórzane zbroje lamelkowe i już śpiąc na owczej skórze pod strzechą, lub płachtą rozkoszujemy się prostym wczesnośredniowiecznym życiem.
Tak, oczywiście mam na myśli grupy rekonstrukcji historycznej, archeologii doświadczalnej, eksperymentalnej, lub jak to kto tam to nazwie. W każdym razie zabawa jest przednia.
Znam informatyka, który na co dzień w stolicy marzy o wyjeździe w tamte okolice. Samolotem leci ? bo szybciej, paczkę ze skórami do spania i resztą swego dobytku wysyła kurierem, a sam na miejscu ciężko pracuje przy średniowiecznej kuchni, a dla czystej radości pluje ogniem i bierze udział w pokazach.
Co roku na początku sierpnia Wolin tętni życiem do granic pojemności skansenu. Tydzień wcześniej w Kamieniu Pomorskim Bractwo Strażnicy Nawii broni grodu przed najazdem Wikingów. Zbiera się grupa Brenna Familia szykująca zwykle poczęstunek dla wojów i biorąca udział w pokazach średniowiecznych obrzędów i fire-show.
.
.
.
W tym roku przypłynęły dwie łodzie wiosłowe 22 km przez zatokę, w sumie 37 chłopa ? było na co popatrzeć. Chłopcy na Wolin wiosłowali 10 dni z Kruszwicy, żagiel w takiej podróży jest raczej atrapą. Wszyscy cały rok czekają na letni wypad . Profesje wioślarzy do wyboru, większość, po wyższych studiach na co dzień w garniturach, tu szczęśliwi śpią pokotem na trawie owinięci w owce. Do walki stanęła też drużyna wojów Jantar.
Atak na Kamień Pomorski to początek całej serii wydarzeń. Dzień po bitwie zaczynają się w Wolińskim skansenie Warsztaty Archeologii Eksperymentalnej. Można się nauczyć jak wyrabiać filc, pisać gęsim piórem i pochwalić tym, co się samemu wykonało własnoręcznie w ciągu roku.
Potem coroczny Festiwal Wikingów.
Współcześni, uzależnieni na co dzień od komputerów i sieci, chwalą się własnymi wyrobami, celtyckimi haftami, krajkami, kaletą swojej roboty. Są tacy, co w długie zimowe wieczory dziergają kolczugi przed telewizorem. Tak więc: gotowanie na otwartym ogniu, kasza z kociołka, strzelanie z łuku, budowa pieca garncarskiego i oczywiście regaty łodzi wikińskich. Tu bez konkurencyjni są woje z Rusi. To prawdziwi twardziele, od siebie teraz popłynęli do Danii, a do skansenu maja dopłynąć na festiwal na Wolinie.
Pewien zapaleniec postanowił zmienić scenariusz festiwalu, niezmienny od pierwszego festiwalu. W tym celu buduje onager ? czyli poprzedniczkę katapulty. Jak mu to wyjdzie dowiemy się z relacji. Odgraża się, że w przyszłym roku zbuduje taran, rozwali bramę i zdobędzie gród. I jest do tego zdolny
Turyści przychodzą, oglądają dwie bitwy, ale prawdziwe życie zaczyna się po zamknięciu bramy. Wtedy wioska zaczyna żyć własnym życiem do rana przy ogniskach. Kufle i puchary idą w ruch, śpiewy i wszystko co żeglarze i nie tylko lubią najbardziej z dodatkiem pojedynków na miecze, topory i wręcz.
Zawsze trafi się jakaś przygoda. Tym razem główną bohaterką była koza. Miała być formą zapłaty za żonę przy zrękowinach w Kamieniu Pomorskim. Pożyczyliśmy kozę ze skansenu, przyjechała spętana na tylnym siedzeniu z głową na kolanach kolegi. U siebie chodziła wolno, tu trzeba było ją przywiązać. Nie podobało się jej to. Szarpała się dotąd, aż się urwała i poszła? w miasto. A drużyna Słowian za nią. Chłopcy specjalnie kozie nie ustępowali w bieganiu po mieście, nawet skok ze starożytnych murów wykonali za jej przykładem. W końcu biedne zwierze okrążono i zostało złapane. Odwieziono ją z powrotem, bo zbytnio się denerwowała. Za dziewczynę zapłacono antałkiem piwa.
Szczerze to miałam dużą satysfakcję, gdy ma Kamieńskich błoniach policja do rana ochraniała bawiących się przy ognisku wojów, opróżniających zaręczynowy antałek przed miejscowymi miłośnikami piwa. Tak, to było coś.
.

























Bardzo ładnie Bonasago!
Gedyminie, zapraszam w szranki – do napisania artykułu.
Ale radziłbym popracować najpierw nad ortografią.
Pozdrawiam.
Celem tekstu ”A może Wikingowie?” było zainteresowanie pewnym sposobem spędzania wolnego czasu.
Posiłkując się przykładem żeglowania, pokaże o co mi chodzi. Odmian tej przyjemnej czynności jaką jest żeglowanie i sposobów jej realizacji jest wiele, każdy dobry. Są tacy, dla których istnieją tylko ostre regaty i po przeciwnej stronie równoważni, rodziny z małymi dziećmi statecznie przepływające sobie od przystani do przystani, ba, są nawet tacy, którzy nie odbijają od brzegu, a i tak przyjeżdżają na łódź i są szczęśliwi. Jednym słowem nie chodzi i dowodzenie wyższości świąt Wielkiej Nocy nad świętami Bożego Narodzenia, chodzi o przedstawienie sposobu spędzania czasu jako takiego.
Uczestniczenie w świecie rekonstrukcji historycznych ma tak samo wiele odmian powiedzmy sobie jakościowych jak i żeglarstwo. Są tacy, którzy na tydzień w roku, lub na dwa przedłużone weekendy jadą w konkretne miejsce spotkać się z przyjaciółmi, w serdecznej atmosferze, a przy okazji oderwać się od codzienności. Są inni, którzy cały swój prywatny czas poświęcają studiom nad epoką i z zaciętością neofitów zwalczają każdą zauważoną przez siebie nieścisłość.
Jak w każdej dziedzinie, nazwijmy to wypoczynkowej są imprezy typowo komercyjne, z komercyjnymi gadżetami „jako żywo” z epoki, są dla średnio zaawansowanych zwykłych ludzi, traktujących rekonstrukcje jak przyjemny relaks od nowoczesności, i są ortodoksi. To zupełnie oddzielna grupa, całym swym jestestwem oddana sprawie. Tacy potrafią pół Ukrainy przejechać, „bo tam w jednym miejscu taka babcia, to sama len uprawia, międli i tka na krosnach”. Każdemu co mu najmilsze.
Cieszę się z komentarza Gedymina, oznacza on rozpoczęcie dyskusji, przez osobę znającą się na rzeczy. Ja opisałam swoją przygodę, przeżycia własne i swoich znajomych, nie predestynuję do autorytetu z dziedziny – Wikingowie. Sama z przyjemnością poczytam jakieś ciekawostki. Moja wiedza bierze się z własnych przeżyć i obserwacji. Zauważyłam bardzo cenną prawidłowość, wiele osób zaczyna dla zabawy, a potem powolutku, czytają, studiują i systematycznie pogłębiają wiedzę o różnych aspektach epoki z którą przyszło im się zmierzyć na wakacjach. Zachowując zdrowy dystans stają się faktycznie znawcami. A dzieci – te rozdziawione w zachwycie buzie….
Pozdrawiam wszystkich o niespokojnych duszach.
Hmm…. piszą o Kormaku… który nie pływa z Flotą Jarmeryka od kilku lat. Piszą o ludziach ktrzurzy przypłyneli łodziami z użyciem silników a prawdziwe Harpagany z Floty Jarmeryka jako jedyni brali udział w wyprawie z Gopła oraz w regatach w których ani załogi z zagranicy ani ,,Velet” Kormaka udziału nie brały. Udział Orła ,,Jumnego” tez był niemożliwy. Jedynie flota między sobą walczyła ale walczyła dzielnie i męsko.
A na zdjęciach jest głównie łódź ,,Velet” która jest repliką Oruni łodzi słowiańskiej, stylizowaną i to w lichy sposób (cyrkowy) na łódź wikińską… jak tu nie płakać ze śmiechu (No i te koniki… ;X)
No proszę proszę, mowa o harpaganach z floty Jarmeryka a na zdjęciach łódź KormakaXD
Nie wolno zapominać o koncercie Percivala pod koniec imprezy w Kamieniu P. Gdzie całą flota bez wyjątków niemal bawiła się w Po Go;)
http://sjp.pwn.pl/szukaj/wiki%C5%84ski
mam tylko jedno zastrzeżenie, do słowa WIKIŃSKI niby przymiotnik poprawnie utworzony,ale brzmi jak jakaś pokraka. Wolałbym osobiście czytać o bractwach WIKINGÓW, zwyczajach WIKINGÓW, etc ….
Wiem, to zwykłe czepiactwo i defetyzm
pięknie przedstawione:) tak tam właśnie jest!
Jaka lekkość pióra! Świetnie się czyta ten artykuł! Brawo!